Menu

Miss Saigon

Natura pod mlotem postepu

chaobella

Przed domem, calkiem bezczelnie, nie zwazajac na ledwo przebijajace sie roslinki w oddalonej o 10.000 km Polsce, kwitna bujnie bougenwile. Jedne z nielicznych, ktore tak dzielnie znosza brak deszczu od 4 miesiecy. Niestety, dzis juz pewnie pokryja sie warstwa pylu - zarazy i symbolu postepu tego kraju; rusza kolejna budowa, tym razem dokladnie na przeciw mojego wypieszczonego domku. Zanosi sie na upojne pol roku walenia mlotami od 7 rano, ze szczegolnym upodobaniem do zatruwania wolnych sobot. Nie znosze przeprowadzek.....

Taniec w filmie

chaobella

Od dawna chodzi mi po glowie sporzadzenie listy najlepszych, najciekawszych, najbardziej ujmujacych, wzruszajacych, czy oburzajacych scen tanecznych w swiatowej kinematografii. Pamiec ludzka ulomna, wiec czekam na tworcze sugestie. Zaczynam:

1. Taniec na stole w wykonaniu Bergera - "Hair"  Formana, ..... 

 

Na mokro

chaobella


fot. Zibi Burdyna


Wielkanoc w Wietnamie wypada zawsze w srodku pory goracej; ciezko jesc goracy zurek, kiedy czlowiekowi zamiast leciec slinka, kapie ciurkiem pot. Ale jajca - o, to co innego. Odkad, po panice ptasiej grypy w ubieglym roku, sa znow oficjalnie w sprzedazy - mozna objadac sie do woli. Leki obnizajace poziom cholesterolu bija rekordy popularnosci, wiec raz do roku mozemy sobie pofolgowac :).  Jedno jest pewne - bedzie lanie: w tym upale, z najwieksza przyjemnoscia. Co ciekawe, w Tajlandii i Birmie istnieje odpowiednik naszego smigusa-dyngusa z okazji ... Nowego Roku, ktory przypada w tych krajach w kwietniu-maju.
Niewielu Wietnamczykow obchodzi wielkanocne swieta, albo sprowadza je wylacznie do odswietnej mszy. Znajomi Francuzi urzadzaja dzieciom zabawe w szukanie ukrytej w ogrodku czekolady, ale zwazywszy na temperature i .. mrowki, zabawa raczej przypomina wyscig  przez miedze.
Jeszcze w ubieglym roku, atrakcje lejkowe zapewniala wylewajaca regularnie rzeka Saigon: w okolicy pelni i nowiu ksiezyca (czyli mniej wiecej przez dwa tygodnie w miesiacu) ulice pokrywaly sie woda siegajaca od kostek wzwyz. Dzieciaki wyciagaly z szaf dmuchane ponotony, a dorosli kleli pod nosem i starali sie wykorzystywac dobre strony sytuacji, np. lapiac pod drzwiami domu uwielbiane prze koty drobne rybki... Rzeka nadal kaprysi, ale podniesiono nam poziom drog, wiec moze przez rok bedzie spokoj. 

Wesolych Swiat !!! 

Chao Bella

chaobella

Lato ubieglego roku minelo pod haslem przygotowan do wystawienia opery. Idea polegala na polaczeniu wloskiego rozmachu z wietnamskim tematem,  wykoaniu miejscowych atystow. Z tego egzotycznego duetu powstala Chao Bella - historia uczucia miastowego mlodzienca do pilnie strzezonej corki wiejskiego dostojnika. Historia konczy sie oczywiscie hucznym weselem; z cyrkowymi akrobacjami, sypanym na gosci ryzem i wspolnym, donosnym spiewem. Chao Bella goscila na deskach sajgonskiej opery przez trzy wieczory i rozpalala atmosfere sztywnego na codzien teatru. Przepiekny spektakl, swietne wykonanie, niezatarte wspomnienia.  

Najciekawiej, jak zwykle, bylo za kulisami...       

Mnie przypadla zaszczytna rola szefa kostiumow, tudziez ...policjanta. Nielatwe jest zycie artysty, ale wspolpracujacych z nimi - z pewnoscia gorsze. Pierwszy wystep przyplacilam niemal zawalem, co niestety niz zmniejszylo beztroski wystepujacych. Krecili sie w te i wewte, trzaskali skrzypiacymi drzwiami w czasie absolutnej ciszy na scenie, soliscie na chwile przed solowka dzwonil w kulisach telefon, a nieznosny bachor uciekal co i rusz spod skrzydel garderobianej, by oddac sie z pasja konkurencyjnemu pokazowi pt. „Patologia wieku dzieciecego”, lacznie ze zmoczeniem w finale spodni.     

W przerwach miedzy tancami, balet oddawal sie pozeraniu dekoracji (owoce w koszykach, cukierki z weselnego przyjecia), a cyrkowa malpka darla sie przerazliwie z ubikacji, w ktorej przezornie ja zamknieto. Zamarlam na dobre, kiedy przyszlo mi sprawdzic, czy technicy odpowiedzialni za sypanie z kwiatow w finalowej scenie sa gotowi. Oczom mym bowiem ukazalo sie trzech  facetow siedzacych na palaku dlugosci 1 m, ktory to zawieszony byl 5 metrow nad scena! Ze oni sami nie sypneli sie w dol – to istny cud.        

Chor grajacy wiesniakow domagal sie uporczywie cekinow, a chorzystka noszaca na scenie nosidla z ryzem, wlozyla srebrne buty na 10 cm obcasach. Z litosci pozyczylam jej wlasne klapki, ktorych mi w euforii zapomniala oddac, a szkoda, bo wieczorem lalo jak z cebra. Fakt, ze zostalam w baletkach byl niczym w porownaniu z perspektywa pozostania na noc w operze, bo o 23 zywego ducha uswiadczyc nie moglam. Po dlugich nawolywaniach, wynurzyl sie stroz w samych slipach i niespiesznie wypuscil mnie na deszcz. Z trzema  torbami rekwizytow i piecioma bukietami, sromotnie porzuconymi na scenie, pomknelam wiec motorem do domu, z gracja zapewne daleka od tanecznej. 

W nagrode czekal na mnie oficjalny folder, w ktorym zaszczytnie uplasowano mnie wsrod organizatorow spektaklu; pod nieprawidlowym nazwiskiem....           

Nic to - Chao Bella! Ciao Bella! Witaj Slicznotko!

Topniejacy Matrix

chaobella

W upalne poludnie sczczytu tropikalnej pory suchej, na srodku reprezentacyjnej ulicy Sajgonu pojawil sie dzisiaj Matrix: facet w czarnym skorzanym plaszczu, siegajacym kostek, czarnym golfie, czarnych butach i czarnych okularach. Choc dostojnie, to jednak sie poruszal, wiec raczej nie manekin. O malo z motoru nie spadlam! Zadna ludzka istota nie przywdziala by takiego stroju, zakladajac, ze nie cierpi na niewrazliwosc termiczna i jest w pelni wladz umyslowych. Tym samym, nieludzkie pochodzenie Matrixa zostalo ostatecznie udowodnione.

Good morning ... upal

chaobella

Jak co roku, niepostrzezenie, acz uporczywie, upal zaczyna przypominac, co to znaczy zyc w tropikach. Prognoza pogody dla Sajognu jest constans przez okragly rok: 32 stopnie.  Propaganda i cenzura! Faktycznie, styczen jest upojnie rzeski, kwiecien zabojczo upalny, a wrzesien ulewny i szarobury. Pamietacie te scene z Good Morning Vietnam? Robin Wiliams zostaje obsztorcowany przez zniewiescialego porucznika, ze zamiast podawac rzetelne informacje (ma na mysli pogode rzecz jasna, a nie dane o rozmieszczeniu wojsk Vietcongu), drazni dzielnych zolnierzy halasliwa muzyka? Wiliams potulnie wykonuje polecenie i tonem nadajacego tajna depesze, informuje : " Dzisiaj, moi drodzy, tak jak wczoraj, miesiac temu i za rok, bedzie cieplo.  I cholernie parno!" Dla ochlody spalonym sloncem i na pocieszenie zasypanym sniegiem  - wielki blekit.

Kwitnace Sajgonki

chaobella

Osmego marca, Sajgon staje na glowie: dziewczyny bujniej rozkwitaja, panowie staja sie bardziej szarmanccy (i jakby rzadziej oddajacy mocz pod plotami), policja przymyka oko na kierowcow-rajdowcow, a kwiaty drozeja trzy razy. Najlepiej maja panie zatrudnione w panstwowych firmach - czeka je dzisiaj albo projekcja filmowa, albo darmowy obiad w stolowce, albo nawet kwiaty i ,calkiem niewyjatkowo, mozliwosc kompletnego i jawnego lenistwa. Za goraco na typowy polski prezent rodem z polskich przedsiebiorstw lat 80-tych w postaci pary rajstop... I tylko ilosc pijanych przedstawicieli plci przeciwnej na ulicach przypomina, tak jak i w Polsce, czyje to swieto :-).

Dla wszystkich Pan i Panow, tudziez solenizantek, w tym autorki - hibiskus rodem z Bali, uchwycony blekitnym okiem Zbysia.

100-tny gosc

chaobella

Serdecznie witam setnego goscia na stronie Miss Saigon ! Specjalnie dla niego i dla wszystkich kolejnych: moj ulubiony, konski smiech w wykonaniu Amadeusza vel Toma Hulce!

Tsunami

chaobella

 Kilka tygodni temu wrocilam z Tajalndii. Phuket to fatalny wybor dla poszukujacych egzotyki podroznikow: szerokie, asfaltowe ulice oddzielajace miasto od morza, dudniace muzyka bary i rzedy lezakow na plazy. A jednak to wlasnie miejsce cieszy sie najwieksza popularnoscia wsrod spragnionych slonca i latwych wakacji turystow z Europy. Jeszcze niedawno kilkanascie samolotow dziennie ladowalo na wyspie. Az do fatalnej grudniowej niedzieli.  26-go grudnia dopisala przepiekna pogoda, morze bylo niezwykle spokojne. Nikt nie spodziewal sie tragedii, niewielu zwrocilo uwage na nienaturalnie cofnieta wode. Fale wyrosly nagle, pierwsza na 3 metry, kolejna na dwa razy tyle. Kazda z nich wtargnela na lad na nie dluzej niz 12 sekund.

Jeden z najlepszych hoteli Kata Beach wydaje sie pozostawac w swietnym stanie; fakt, miedzynarodowa siec stac bylo na solidna konstrukcje i proroczo wysokie fundamenty. Z balkonow tego hotelu zrobiono kilka publikowanych przez swiatowe media zdjec spienionych, brunatnych klebow wody, pochalaniajacych wszystkich i wszystko na swojej drodze. Jedynie ogolocony z drzew ogrod przypomina, co sie tu wydarzylo. I pobliska nadmorska restauracja, po ktorej pozostal dol w ziemi.  

Oddalone o godzine jazdy Khao Lak bylo oaza zamozniejszych , szukajacych spokoju turystow. Dzis pozostaje jedynym miejscem w Tajlandii zakwalifikowanym przez miejscowe wladze jako niezdolne do przyjecia turystow; baza hotelowa jest zdewastowana, wlacznie z najbardziej reprezentacyjnym hotelem, w ktorego gruzach zginelo okolo 500 osob. W odlegosci 1,5  km od portu wciaz leza betonowe slupy telegraficzne, wyrwane z korzeniami drzewa. 

Najciezej jest jednak skonfrontowac sie z usmiechnietymi dziecmi,  obejmujacymi sie rodzinami  i wyzwolonymi nastolatkami, spogladajacymi z dziesiatek zdjec. Oblepiono nimi plot otaczajacy posterunek policji przy najpopularniejszej wsrod niezaleznych podroznikow okolicy Bangkoku - Khao San Road.  Wladze prosza o pomoc w identyfikowaniu ofiar i ustalaniu ich statusu:  zywy lub martwy.  Dziesiec tygodni po tsunami, tylko ostatnia opcja wydaje sie mozliwa.                                                   W Tajlandii zginelo ponad piec tysiecy osob, ponad cztery tysiace uznaje sie za zaginione, z czego ogromna wiekszosc stanowia zagraniczni turysci, w tym Polacy.

Nie zapominajcie o potrzebujacych w Azji:

http://www.pah.org.pl/50203.html

http://www.firstgov.gov/Citizen/Topics/Asia_Tsunamis.shtml

  

Panie w Wietnamie

chaobella

Zachwyt nad wietnamska plcia piekna jest jedna z pierwszych i jak najbardziej naturalnych reakcji kazdego przybysza do tego kraju.  Natura zlekcewazyla calkowicie rownouprawnienie w rozdzielaniu wdziekow i skupila sie wylacznie na kobietach.  

Proste i wiotkie jak trzcina, dlugowlose i odziane w tradycyjne ao dai (rodzaj dlugiej tuniki  przykrywajacej jeszcze dluzsze i szerokie spodnie) licealistki,  z gracja motyli przemierzaja  rowerami ulice, dumnie ignorujac  istnienie korkow, halasu i smrodu spalin.  Wieczorem,  skromne uniformy ustepuja miejsca odkrytym plecom, dopasowanym dzinsom, obcislym sukienkom i wysokim obcasom. I ten sposob siadania na motorze, à la amazonka - faceci nie moga oczu oderwac, ja zreszta tez.

Dorosle kobiety wygladaja jak dziewczyny, dziewczyny jak dziewczynki.  Do pierwszej oceny wieku nalezy dodac  jakies 10 lat.  Srednia waga moich kolezanek w wieku 25-40 lat  nie przekracza 45-50 kg, przy wzroscie 145-155 cm.  Ilez sie one namecza przesuwajac te ciezkie motory!                                                                                                                                                                        Innym znakiem rozpoznawczym tutejszych kobiet jest caly zestaw akcesoriow ochraniajacych skore przed sloncem:  dlugie rekawiczki, maska na twarz, kapelusz, skarpetki.... Nie dodaje to niestety uroku, ale zapewnia zachowanie tak pozadanej w Azji bialej skory: symbolu urody, wysokiego statusu spolecznego i materialanego. Powolutku sie to zmienia, ale kolor skory jest wciaz najistotniejszym tematem rozwazan nad uroda. Opalona pieknosc jest postrzegana jako brzydula;  brzydka, ale idealnie biala dziewczyna jako atrakcyjna. Sklepy z kosmetykami oferuja szeroki wachlarz specyfikow do wybielania i ochrony przed sloncem, nawet mydla bywaja whitening. 

 Coz pozostaje:  pogodzic sie z litosciwymi spojrzeniami spoczywajacymi na mym ogorzalym licu i wierze w stwierdzenie: "Wiesz, wam - Europejkom, jest NAWET LADNIE z opalona skora...."

                                                          

Waz

chaobella

Biedni krotkowidze narazeni sa na szereg niebezpieczenstw:

W pogodny wiedzielny poranek schodze do kuchni, bez szkiel czy okularow ; cos lezy przy schodach. W odruchu porzadkowania, wyciagam reke, zeby podniesc sznurek, a ten myk-myk-myk i ucieka. Wracam z okularami na nosie: waz w kuchni!

1,5 metra, zielony gad. Matko najmilejsza, co robic? Dawaj go sprayem na komary - nie wiedziec czemu, nie skutkuje. Zasuwa, choc zwiniety w troje, a ja ledwo nadazam. Biegam za nim z tym glupim sprayem, zapomniawszy, ze wezy nie trzeba draznic i nie zastanawiajac sie, czy to waz jadowity, czy nie. Otwieram drzwi – moze durak wyjdzie, a sama pedze po metalowy drag, by ruszyc do walki. Wracam uzbrojona, ale weza juz nie ma.

Rozgladam sie po kuchni i z ulga stwierdzam, ze na szczescie sie domyslil i wyszedl.

Probuje dojsc do siebie - nie ma jak dwa jajeczka na miekko na niedzielne sniadanie...

Otwieram lodowke - a tu jak cos spod niej nie wyskoczy! Ja w pisk, waz w nogi (sic).

Dzwonie po pomoc, po kwadransie pojawiaja sie posilki w asyscie bosego pogromcy z bambusowym kijem. Przeszukujemy caly dom, po wezu ani sladu.

Chyba wypelzl przez okno.

Wywiad przeprowadzony wsrod ekspertow wskazuje na to, ze moj gosc nalezal do grupy tzw. dwuminutowek, czyli uroczej kategorii wezy, od ktorych ugryzienia pozostaja dwie minuty zycia....

 To spotkanie mialo miejsce rok temu, ale do dzisiaj nie potrafie przejsc kolo schodow spokojnie

Motor

chaobella

Motor w Wietnamie jest rzecza swieta i podstawowym dobrem kazdego mieszkanca; poza tymi, ktorzy wybieraja lsniace limuzyny prowadzone z dostojenstwem papieskiego kierowcy, oraz zadeklarowanymi rowerzystami.

Motor, jako narzedzie wielofukncyjne, sluzy m. inn. do:

- jazdy, rzecz jasna,

- pogaduszek,

- spozywania posilkow,

- czytania,

- romansowania,

- popisow akrobatycznych,

- transportu osob (rekord to 5 osob na jednym motorze, przyznaje- w tym dwoje dzieci...),

- transportu zwierzat (kury, gesi, weze, psy),

- transportu mienia (moj ulubiony widok to:  kierowca z lodowka 1,8m, kierowca z pasazerem dzierzacym potezne lustro, kierowca z rozlorzystym drzewkiem brzoskwiniowym, oraz number one -   kierowca z opona od tira na szyi).

Normalnie, motor moze prowadzic osoba pelnoletnia, posiadajaca prawo jazdy oraz dokument wlasnosci pojazdu. Oczywisicie nikt nie lubi sobie takimi drobiazgami glowy zawracac, a policja wie o tym najlepiej. Stad liczne zatrzymania, najczescie plochych dziewczat, oraz drobiazgowa procedura ustalania, jak sie wywinac od kary.

Nie ma mocnych - trzebna siegac do kieszeni: stawka miejscowa 3 dolary, zagraniczna od 10. Nie po to w koncu policjant oplacil urzednika, by przyznal mu dobre miejsce lowow, zeby teraz tak latwo zrezygnowac z haraczu. Jesli jednak delikwent ma dosyc czasu i uporu, wymiga sie niczym, udajac jedna z nastepujacych przypadlosci:

- gluchote lub czesciowe zidiocenie,

- nieznajomosc zadnego, poza np. kaszubskim jezykiem (polski tez dziala, choc tu nalezy byc ostroznym - sporo Wietnamczykow studiowalo w Polsce, ale tez oni nie zajmuja sie lapankami),

- chroniczna niewyplacalonosc,

- wyrazne delektowanie sie sytuacja, czy nawet chec odwiedzenia komisariatu,

- bajeczka chwytajaca za serce miejscowego gline....

Nalezy podkreslic, ze w Wietnamie sie nie chodzi, ale jezdzi: po salate ulice dalej, gazete na rogu, dzieczyne dwa domy dalej. Dotarlszy do wybranego miejsca, motor nalezy powierzyc zaufanemu, badz nie, parkingowi. Na przecietnym miesci sie okolo 100 motorow i do dzisiaj nie wiem, jak to sie dzieje, ze za kazdym razem udaje sie odnalezc wlasny. Podstawa wydania motoru jest kwitek, ktory lubi sie rozpasc na 23 kawalki w porze deszczowej. Bez kwitka nie odzyskasz rumaka, chocbys stanal na glowie. Pozostaje zawsze argument finansowy, ale w tej sytuacji jest on nieco podejrzany.

Pozostaje tez ucieczka z parkingu. Przetrenowalam te opcje raz, wracajac, nomen omen, z balu charytatywnego. Nalezy zagaic parkingowego mila rozmowa, udac nagle znalezienie kwitka, wyczekac na chwile odwrocenia uwagi przez porzadnego obywatela posiadajacego kwitek, cichutko uruchomic silnik i wiiiiiac, nie ogladajac sie za siebie. Oczywiscie nalezy potem zastosowac okolo roczna absencje w okolicy.

Rok Koguta

chaobella

Od 9 lutego w Wietnamie i Chinach patronuje nam Nowy Rok. Przez kolejnych 12 miesiecy bedziemy pod wplywem zodiakalnego Koguta. Opinie co do symboliki tego znaku sa rozne – jednak zadna nie wrozy szczegolnego powodzenia w dziedzinach naukowych, czy artystycznych – kogut to jednak pospolite zwierze. Bedzie to wiec raczej czas zapobiegliwosci materialnej (wiecznie dziobiacy w poszukiwaniu ziaren kogut) i ozywionych kontaktow towarzyskich (tutaj akurat komentarz jest zbedny).

Na dodatek – tutaj kogut kojarzy sie raczej z neverending ptasia grypa. Sa pozytywne objawy tego strachu – za moim oknem juz od 2 lat milczy niegdys dracy sie bezlitosnie kogut. Kiedys, czy sie to komus podobalo czy nie – pobudka zarzadzona byla na 4 rano.

Ale wracajac do tematu; nowy rok zwany jest tutaj „Tet”. Jest to najwieksze swieto miejscowe – taki mix naszego Bozego Narodzenia, 11 Listopada i Dnia Dziecka. Pelna mobilizacja polityczna (flagi na balkonach, bony od partii), gospodarcza (nawet podejrzane kurczaki pojawiaja sie obficie w supermarketach i, jakos wyjatkowo, sa zdrowsze niz tydzien wczesniej), budowlana (wszelkie naprawy nalezy skonczyc w starym roku – zarowno na autostradzie, jak na sypiacej tynkiem scianie w kuchni) i rodzinna (dzieci i „wolna” mlodziez obdarowywana jest kolorowymi kopertami wypelnionymi drobnymi, ale zawsze nowymi banknotami).

Swieto unieruchamia kraj na tydzien oficjalnej przerwy i miesiac wynikajacy z odwiecznych przyzwyczajen.

Wciaz nie potrafie sie przyzwyczaic do czasowego postrzegania nowego roku; nieodmiennie tlumacze kasjerce w sklepie, ze calkiem niedawno widzialysmy sie (tydzien temu), ona upiera sie, ze to bylo dawno – w starym roku. Hmm – obydwie mamy racje.

Tet to rowniez czas prezentow – chcianych, wyczekanych i wymuszonych. Niewytlumaczalnym i niezwyklym zbiegiem okolicznosci, nasze biuro odwiedza zwarta grupa z miejscowego Urzedu Skarbowego (nie wyjdzie bez kopert i przymilnego usmiechu dolaczonego do wymuszonych zyczen), dzielnicowej policji (oczywiscie to tylko w sprawie kontoli waznosci wiz zagranicznych pracownikow), strazy pozarnej (czy aby na pewno instalacja jest sprawna).

Tet to rowniez wiosna – pora roku, ktorej tak brak na goracym poludniu Wietnamu. Odradzja sie kolorowo kwitnace drzewa (w tych warunkach zajmuje to zaledwie tydzien-dwa), pachnie swiezym wiatrem, szczypiorkiem i mozna wyciagnac z dna szafy koszule z dlugim rekawem, nie tylko na wszelki wypadek.

Wreszcie Tet to kubel zimnej wody, przypominjacym, ze nastepna laba dopiero za          2 m-ce; 30/04 dzien zjednocznia Wietnamu Poludniowego i Polnocnego (w tym roku 30 rocznica), przyjemnie laczacy sie ze skadinad znanym nam 1-wszo majowym Swietem Pracy.

To be continued  - jak mawia moj Tata: to bedzie kontynuowane; w kolejnym wpisie; waz, karabin i powodz, czyli pierwsza kartka z przeszlosci. 

 

Miedzy niebem a ziemia

chaobella

 

Wszystko zaczelo sie od filmu…

 

Olivier Stone nakrecil “Miedzy niebem a ziemia” i … zakrecil mi w glowie. Film oparty jest na powiesci Wietnamki, ktora wkrotce po zwyciestwie swych rodakow nad Amerykanami w 1975 r. uciekla z kraju do USA, wraz z rodzina zalozona z poznanym w Sajgonie amerykanskim zolnierzem. Jest w filmie taki kadr niesionego przez wiatr charaktrerystycznego wietamskiego kapelusza, ponad kwitnacymi polami ryzowymi, ponad wojna, miedzy niebem a ziemia. I ten kiczowaty obrazek ujal mnie do tego stopnia, ze nie moglam przestac myslec o Wietnamie. Ocieralismy sie o niego wraz z Z., zwodzily nas Indie, kusila Tajlandia, przywolywala Indonezja i Malezja.

 

Wreszcie, czyzby los, odpowiedzialam na oferte pracy w … Sajgonie. Bez nadziei. Odpowiedz przyszla dzien pozniej, a pytanie, kiedy moge zaczac scielo z nog i wywrocilo zycie do gory nogami. Dwa tygodnie pozniej przylecialam do Sajgonu, obecnie Ho Chi Minh City. Byl maj 2002 roku.

 

Blog Miss Saigon bedzie wiec mieszanka codziennych wrazen z przezytymi wczesniej przygodami – chcialabym przedstawic Wam obecny Wietnam, z dala od uprzedzen, ale i  egoztycznych mrzonek. Bedzie kolorowo, szaro, irytujaco i zabawnie – prawdziwie.  

 

Wpisy moga byc nieregularne (Miss Saigon jednak pracuje i nie lubi zawalac terminow), ale nie powinny odbiegac smakiem od pysznej kuchni wietnamskiej (nie ma ona zreszta nic wspolnego z fast foodem znanym z warszawsko-wietnamskich budek).

 

Z gory przepraszam za brak polskich czcionek.  

© Miss Saigon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci