Menu

Miss Saigon

Kwiecień w piecu

chaobella

Kwiecień w Wietnamie to najgorętszy miesiąc w roku. Nawet jeśli 31 marca jest przyjemnie i niezbyt upalnie, 1-go kwietnia ktoś podkręca w niebie kurek i zwiększa dawkę słońca o 50%. Obrazowo mówiąc: to miesiąc życia w piecu - temperatura może bowiem przekroczyć 40 stopni C (2 dni temu zanotowałam 43C!). 

Jedyną receptą na przeżycie jest schronienie się w objęciach klimatyzacji. Jako, że wszyscy namiętnie jej używają w tym najgorętszym okresie, linie energetyczne są przeciążone i dochodzi do przerw w dostawie prądu. Wtedy pozostaje zabawa z wężem. Należy nabyć wąż ogrodowy i zażywać regularnych kąpieli pod odkrytym niebem. Ta metoda doskonale działa w połączeniu z wiatrakiem: prysznic pod szlauchem i truchtem pod wiatrak. Można powtarzać dowolną ilość razy. Niestety, ta metoda jest trudna do zastosowania w godzinach pracy. 

W oczekiwaniu na porę deszczową - wtedy będzie i gorąco, i parno - doszukuję się pozytywnych stron piekielnego kwietnia. Do nich należy codzienny widok z okna na kwitnące o tej porze roku bajecznie kolorowe drzewa. Po drugiej stronie ulicy zachwycają moje ulubione: Cassia fistula i Delonix regia. 
Dzisiaj sprawdziłam polskie nazwy obydwu drzew: czyż strączyniec cewiasty i wianowłostka królewska nie brzmią cudownie? 

Flamboyant_tree

Sroczek w portkach

chaobella

Zamiast obejrzeć kilka odcinków serialu o Pablu Escobarze i podpatrzyć zawodowców, na lotnisku w Sajgonie odstawiono godną pożałowania fuszerkę.
Młody facet ukrył sroczki w portkach i próbował odlecieć do Tajwanu. Ale człowiek – nie sroczek, latać nie potrafi, chyba ze na pokładzie stalowego smoka. A do tego dostępu bronią groźni pogranicznicy. Ci kazali portki zdjąć i zabezpieczyli przytroczone do łydek przemytnika ptaszki.  

Tak się prezentuje miejscowy Bird Man: 

090506birdsmugglingpicture_big
tak dorosły sroczek: 

 sroczek1

a tak domorosły Iphone Man (bohater sprzed kilku miesięcy). 

 smuggleiphone_3291202k2

Wirus Zika dotarł do Wietnamu

chaobella

No i doczekaliśmy się wirusa Zika w Wietnamie. Ministerstwo Zdrowia ogłosiło dzisiaj zdiagnozowanie dwóch przypadków – w Nha Trang (nadmorski resort) i Sajgonie. Jedną z ofiar jest kobieta w ciąży.
Ogłoszono alarm sanitarny, wzmożono dezynsekcje w okolicy oraz kontrole na lotniskach. Równocześnie poinformowano, że „gorącą” dzielnicą dla wirusa jest .... moja okolica.
Paniom, które planują ciążę proponuję przeczekać, albo udać się do apteki. Tabletki „po” są w Wietnamie dostępne bez recepty (tak jak wszystkie leki) i kosztują 2 dolary.

mosquito

Poezja klusek

chaobella

Są tuczące, napakowane konserwantami i glutamianem sodu, ale pożądane przez większość Azjatów - kluski! Makaron z maki pszennej i ryżowej, na zimno, na ciepło, na gorąco aż do poparzenia ust. Najlepiej smakuje lekko siorbany. 
Tylko kluski, a jak pięknie można je sfilmować! Sami popatrzcie na reklamę Marka Toia dla znanej wietnamskiej marki Hao Hao.

 Ci, którzy odwiedzili Wietnam, odnajdą znajome krajobrazy, a pozostałych zapraszam do Wietnamu - nie tylko na kluski.   

  

VIETNAM / DIRECTED AND SHOT BY MARK TOIA from Mark Toia on Vimeo.

Dobra zmiana

chaobella

Granice dzisiaj coraz mniej szczelne, więc dobra zmiana dotarła i do nas: 

 moto_82

 

Prima Aprilis, moi drodzy!

 

 

moto_ad1

Ostrożnie z jajkami!

chaobella

Tym, którzy obchodzą religijne święta oraz tym, którzy świętują wiosenne odrodzenie natury i również tym, którzy nie świętują niczego – życzę wszystkiego dobrego na nadchodzący weekend.
Obchodźcie się ostrożnie z jajkami! Nigdy nie wiadomo, jakie kryją niespodzianki.

Christian_lion_for_Easter

 

Obama na Kubie, Obama w Wietnamie.

chaobella

Barack Obama jest ucieleśnieniem zanikającej klasy polityka, przywódcy, autorytetu, któremu gorąco kibicuję od pierwszych dni prezydentury.
Fakt nawiązania relacji dyplomatycznych z Kubą i jego ostatnia wizyta w tym odizolowanym mimo bliskości z USA kraju są szczególnie bliskie memu sercu – jako, że Kubie i jej niepowtarzalnym mieszkańcom kibicuję odkąd pamiętam. Co ciekawe, pierwszych Kubańczyków poznałam w Wietnamie, gdzie z nieskrywaną radością dzieliliśmy wspólne wspomnienia z dzieciństwa, włącznie z ulubionymi radzieckimi kreskówkami dla dzieci.
Naród kubański ma w sobie to coś, co stanowi o ich niepowtarzalności: inteligencję, upór, poczucie humoru, muzykalność wyssaną z mlekiem matki i zdolność dostosowania się do każdych warunków życiowych. Podziwiam ich nadzieję, że kiedyś na tej wyjątkowej wyspie będzie lepiej. Że zamiast kombinować, można będzie legalnie otworzyć restaurację, hotel, klub muzyczny. Że zamiast ustawowych 100 dolarów miesięcznie (minus podatek i złodziejski kurs walutowy), można będzie sensownie pomóc  rodzinom pozostającym na wyspie. Że można będzie korzystać normalnie z internetu, zamiast płacić krocie za kilkanaście minut beznadziejnej jakości połączenia, chyłkiem w drogim hotelu. Że można będzie podróżować po świecie i jednocześnie wracać bezpiecznie do kraju. Że za granicą nie będą śledzić miejscowe służby dyplomatyczne. Że można będzie odwiedzić zagranicznego przyjaciela w hotelowym pokoju, zamiast czekać jak złoczyńca w kącie recepcji.
Jednocześnie, Kubańczycy obawiają się, że wraz z rewolucją polityczno-ekonomiczną mogą utracić to, co tak ważne: niepowtarzalną kulturę, bezpłatną edukację, bezpłatną służbę zdrowia, tradycje i egzotyczne kulty religijne, wspólnotę i solidarność między tymi, którym po równo brakuje na życie.
Te zmiany nie nastąpią z dnia na dzień, ale w przeciwieństwie do ponad półwiecza stagnacji, widać mocne światło w tunelu. Radość i nadzieja, jakie Obama zaszczepił w Kubańczykach są na wagę złota.
Po 88 latach nieobecności amerykańskiego prezydenta na Kubie, wizyta Obamy zapisze się na zawsze w historii.
obamaraul
Wkrótce, w maju 2016 r., Barack Obama złoży wizytę w Wietnamie. To będzie równie ważny symbol, jako, że ostatnim amerykańskim prezydentem na wietnamskiej ziemi był Bill Clinton w 2000 r. (pierwszy prezydent od czasu wojny z wietnamsko-amerykańskiej).  Clinton symbolizował pojednanie, Obama otworzy szerzej drzwi do współpracy ekonomicznej. Wraz z podpisaniem umowy o Partnerstwie Transpacyficznym, Wietnam ma szansę stać się najważniejszym partnerem handlowym USA nie tylko w regionie Azji Płd-Wschodniej.

vnusflags
Historia pięknie zatacza koło, bo przy jej sterach stoi rzadka postać.

 

 

 

Lew Christian

chaobella

Ponoć trawa jest zawsze bardziej zielona po drugiej stronie i przecież wiadomo, że zawsze jest lepiej tam, gdzie nas nie ma. Po 20 latach podróżowania i życia w Azji, zamarzyłam o Afryce: przestrzeni, widokach po horyzont, dzikich zwierzętach, ciszy i wyjątkowym świetle. Minęły już dwa tygodnie od powrotu z Namibii i RPA, a mnie wciąż Afryka szumi w głowie. Na tej fali, trafiłam na niesamowitą historię lwa Christiana. Jeśli nie znacie, to posłuchajcie! 

W 1969 r., w wyjątkowo wtedy ekscentrycznym Londynie, dwóch australijskich przyjaciół: Ace i John udało się do Harrods’a, w którym na ostatnim piętrze wystawiono na sprzedaż .... dwa lwie brzdące. Cóż, to były szalone czasy! Po długich negocjacjach, panowie kupili lewka i nazwali go Christian. Od tej pory Christian mieszkał w sklepie meblarskim, w którym pracowali Australijczycy, ku zadowoleniu ekscentrycznej klienteli. Lew rósł jak na drożdżach i skradł serce nie tylko swoim opiekunom. Panowie zajmowali się nim z ogromnym oddaniem, a Christian odwzajemniał się jak potrafił, najczęściej skacząc im na biodra i liżąc po twarzy ostrym jak papier ścierny językiem.

 

Kolejne miesiące to wzruszająca historia przyjaźni, zabawy i niezliczonych przygód. Christian zaczynał nabierać coraz większych rozmiarów i pewnym momencie stało się oczywiste, że nie będzie mógł dłużej mieszkać w sklepie z meblami, biegać po parku czy spacerować na smyczy po londyńskich ulicach. Po długich debatach i poszukiwaniach oraz dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności, Ace i John postanowili zrealizować szalony plan: zwrócić wolność lwu urodzonemu w londyńskim zoo. Christian wyleciał do Kenii, gdzie nad jego rehabilitacją i przyszłym życiem na wolności pracował charyzmatyczny George Adamson. Jego opiekunowie pozostali w Kenii wiele tygodni by zapewnić lwu maksymalne poczucie bezpieczeństwa oraz odwlec w czasie nieuniknione rozstanie. Christian świetnie dostosowywał się do życia w kenijskim rezerwacie, choć początki były niezwykle trudne. Ace i John musieli wreszcie opuścić Afrykę, obiecując odwiedzić wkrótce ukochanego pupila. Wrócili po roku i .... reszty dowiecie się tutaj:

 

Jeśli chcecie poznać lepiej tę niesamowitą historię, polecam kilka pięknych źródeł:

Strona internetowa Christiana: http://www.alioncalledchristian.com.au/

Doskonały wywiad z nabywcami Christiana (po angielsku) : http://mpegmedia.abc.net.au/local/brisbane/conversations/201602/r1530453_22810265.mp3

Ksiazka: http://www.amazon.co.uk/s/ref=nb_sb_noss?url=search-alias%3Daps&field-keywords=a+lion+called+christian&x=0&y=0

Film „Born Free” z aktorami ktorzy pomogli powierzyć Christiana opiece G. Adamsona w Kenii: http://www.imdb.com/title/tt0060182/ 

Powrót z rebusem

chaobella

Po długiej przerwie spowodowanej nadmiarem pracy, Wietnamskim Nowym Rokiem i egzotyczną podróżą, wracam dzisiaj na chwilę, a na dłużej już wkrótce.

W międzyczasie zagadka: Do jakiego kraju prowadzi Was poniższy rebus? (Bliscy znajomi proszeni są o wstrzymanie się od głosu).

sc3
                                                                                                       +

 sc1

  

Wietnam - Syria, czyli Historia lubi się powtarzać.

chaobella

Między 1975 a 1995 rokiem, 800.000 Wietnamczyków zdecydowało się na dramatyczną ucieczkę z kraju drogą morską. Podróżujący w skrajnie niebezpiecznych warunkach statkami, łódkami, pontonami zyskali sobie miano "boat people" - ludzi-łodzi.

35_Vietnamese_boat_people_2

 

Między styczniem a listopadem 2015 roku, 137.000 Syryjczyków wsiadło na stłoczone pontony, by przeprawić się przez Morze Śródziemne do Europy.

 

 
Historia lubi się przerażająco powtarzać. Czego nauczyliśmy się przez 40 lat?

Terror mysich odchodów

chaobella

W fabryce osobliwości, dla której pracuje ponad 800 osób, najwięcej emocji budzi kantyna. Rzędy kamiennych stołów z ławkami pod tropikalnym zadaszeniem nie zasługują na miano chociażby stołówki. Dla wielu niewykwalifikowanych robotników obiad serwowany o 11.30 to główny posiłek dnia.
Świadomi powagi sprawy, regularnie strofujemy dostawc
ę posiłków: aby ryż był ciepły, zupa nie nazbyt słona, a słonina odpowiednio tłusta. Żeby często serwować wieprzowinę, a nie za często ryby. Skargom nie ma końca i podejrzewam, ze nawet katering z 3-gwiazdkowego hotelu nie zadowoliłby podniebień wymagających robotników. Co ciekawe, cudzoziemcom jedzenie smakuje. Nie należy oczekiwać delikatesów, jeśli stawka za osobę wynosi niespełna dolara, ale w okolicy za tę sumę można całkiem przyzwoicie zjeść i się najeść. 

Aby ukrócić niekończące się ogólnikowe skargi („ Nie smakuje nam”, „Wczoraj było lepiej”), wymagamy dowodów. I tak istnieje już pokaźna kolekcja cyfrowa rozgotowanych warzyw, przypalonego mięsa, czy wpół surowej ryby.
Na takie frykasy skusić się mogą jedynie szczury przemykające co jakiś czas pod stolami kantyny albo zwierzyniec wszelaki, do którego trafiają skrupulatnie odzyskiwane przez kilka pracownic resztki jedzenia.

Najwyraźniej oburzonym zamarzyła się radykalna zmian, ot jak w kraju nad Wisłą. I tak w poniedziałek znaleziono w ryżu .... mysie odchody, a dzisiaj.... robaki w rybie. Fantazja nie zna granic, bo logistycznie rzecz rozważając, gotowanie musiało by odbywać się na chodniku, a nie w mosiężnych kuchennych garach, z których następnie rozdziela się posiłki do plastikowych pojemników.
Przestawiamy się zatem na tryb najwyższego poziomu zagrożenia terrorystycznego.
Będziemy dążyli do prawdy, ale żadnej zemsty, żadnych negatywnych emocji, żadnych osobistych rozgrywek.

******************************************************************************

Terroryzm – użycie siły lub przemocy psychicznej przeciwko osobom lub własności z pogwałceniem prawa, mające na celu zastraszenie i wymuszenie na danej grupie ludności lub państwie ustępstw w drodze do realizacji określonych celów. Działania terrorystyczne mogą dotyczyć całej populacji, jednak najczęściej są one uderzeniem w jej niewielką część, aby pozostałych obywateli zmusić do odpowiednich zachowań.

canteen_10thNovember_2010

canteen_on_10thNovember_2010

 

 

20151111_113454

 

Przegląd prasy_Sajgon 2015-11-6

chaobella

Po rozmaitych przeszkodach i kilkudniowej teleportacji do ojczyzny w wyborach skąpanej, powróciłam na ryżowe łono i nadrabiam zaległości w przeglądzie lokalnej prasy. A dzieje się wiele.

Apple otworzył filie w Wietnamie z racji niebywałego zainteresowania ich produktami niegdyś głodującej populacji. Sprzedaż gadżetów Apple wzrosła 3-krotnie w pierwszej połowie tego roku, a tempo wzrostu jest 5-krotnie wyższe niż w Indiach przy wielokrotnie niższej populacji. Fakt, niejeden cudzoziemiec dziwi się, że jego aparat nie dorasta do pięt modelowi taksówkarza wiozącego go z lotniska.

Wczoraj znaleziono kolejny niewybuch .... pocisku podwodnego. Co i rusz wyciąga się z wietnamskiej ziemi pociski sprzed 40 lat, ale tym razem to wyjątkowy okaz. Rolnik z centralnej prowincji Quang Tri, podczas pielenia manioku trafił na żelastwo położone metr pod ziemią.  Przy pomocy brytyjskich doradców wojskowych wydobyto i rozbrojono pocisk, największy w historii tego regionu: HC Mk 13 o wadze 862 kg, długości 1.3 metra i średnicy 0.4 m. W prowincji Quang Tri do dzisiaj wydobywa się do 100 niewybuchów dziennie. 

 naval_bomb_shell

 

Prezydent Chin – Xi Jinping przybył do Wietnamu z 2-dniową wizytą, co poświadczam osobiście domyślając się, że konwój dyplomatycznych pojazdów blokujących mi dzisiaj drogę do pracy należał do chińskiej delegacji. Spotkanie z wietnamskimi władzami pewnie nie będzie należało do przyjemnych; zajęcie wysp należących do Wietnamu w ubiegłym roku wzbudziło nie tylko gniew władz, ale i protesty robotników, którzy w odwecie zdewastowali wiele chińskich fabryk. Jutro prezydent Chin uda się na spotkanie z prezydentem Tajwanu – po raz pierwszy od 1949 roku. To nie będzie sielski weekend dla pana Xi.

Własnie ogłoszono plan gospodarczy na najbliższą 5-latkę. Wzrost szacowany jest na 6.5-7% rocznie, a zatem przebijemy Chiny! Jednocześnie Wietnam podpisał niedawno Transatlantycką umowę o wolnym handlu z którą wiąże duże nadzieje na bezpośrednie inwestycje zagraniczne. Zapowiadają się tłuste lata na tutejszej gospodarki.

80-letnia babcia nie radziła sobie finansowo z wychowaniem wnucząt, wiec postanowiła dorobić na boku. W ciągu kilku lat stała się hurtowym przedstawicielem handlowym wielkiej acz nielegalnej organizacji z północy kraju. Handlowała .... heroiną i została zatrzymana podczas operacji sprzedaży 3 kilogramowej paczuszki białego proszku.
Wnuczętom grozi pewnie głód, bo babcię nie tylko aresztowano, ale odebrano jej 92.000 dolarów ukrytych w kuchennej szafce.

Od stycznia 2016 roku, wietnamscy ojcowie będą mogli korzystać z 14-dniowego urlopu tacierzyńskiego. Kobietom przysługuje jeden z najdłuższych w Azji urlop macierzyński: 6 miesięcy. Co ciekawe, najdłuższe urlopy macierzyńskie oferują Japonia i Korea Poludniowa: aż 12 miesięcy.  

Dziękuję Państwu za uwagę. W oczekiwaniu na kolejne wieści z okolicy, udaje się do kantyny na zupę z liści. Coż, te tłuste lata jeszcze nie nadeszły. 

 

 

Były sobie tygryski trzy

chaobella

W pękającym z dumy sajgońskim zoo przyszły na świat białe tygrysy – cała trójka! To wyjątkowe wydarzenie w ponad 150-letniej historii tej instytucji.

Białe tygrysy są zagrożonym gatunkiem – na świecie pozostaje ich zaledwie kilkaset, niezmiernie rzadko na wolności. Sajgońskie malce urodziły się sprowadzonej z Kanady parze tygrysich rodziców. Dorosłe osobniki żyły osobno, by zapobiec agresywnym zachowaniom. I udało się – całkiem potulnie, pod okiem czujnych kamer, spłodziły trójkę młodych. Tygrysia ciąża trwała 104 dni, a monitorowany poród przeżywał cały personel zoo. Najsłabszy tygrysek pozostaje pod opieką weterynarzy, którzy z oddaniem karmią go co 3 godziny.

Zaangażowanie i troska jego pracowników daje nadzieję na pokoleniową odwilż w kwestii ochrony zwierząt w Wietnamie.

tiger_cub

 whitetiger1_TAUP

 

Tiger22

Złote rybki z sosu chili - made in Vietnam

chaobella

Poznajcie utalentowanego, młodego artystę – Tran Hoang Duc. Ten 21-letni wietnamski student grafiki  daje popis swojej wyobraźni przy użyciu nietypowych materiałów. Jego rysunki są wyjątkowe, ale...nietrwałe. Niektóre nie przetrwają kichnięcia, inne nie oprą się łakomczuchowi.
Sami popatrzcie, co może was artystycznie zainspirować.

tytoniowa_smiercTytoniowa śmierć          

czekoladowe_ptaki Czekoladowe ptaki

 
weglowa_panienka Węglowa panienka

tasmowy_HCMTaśmowy wujek Ho

 

kawowy_ptakKawowy pelikan

 roza_szpinakowaSzpinakowa róża

 swiecowy_flaming

Woskowy flaming

 zlote_rybki_z_sosem_chili

 Złote rybki z sosu chili

 

Rajskie życie w tropikach

chaobella

Ileż razy pytano mnie z przekąsem, jak to jest żyć na codzień w tropikach.

Na pewno spędzam dnie pluskając się w basenie, popijając pina coladę i zagryzając świeżym kokosem.

Faktycznie, bywa i tak, ale codzienność jest daleka od rajskich wyobrazeń. Obejrzyjcie sobie zatem jak może wyglądać droga do pracy w rajskim i upalnym kraju. Przyznaję, wrzesień to najgorszy pogodowo miesiąc w roku, ale załączone obrazki są na porządku dziennym, kiedy dochodzi do kombinacji dwóch czynników: ulewnych opadów deszczu i przypływów zgodnie z fazami księżyca. Ponoć szczególny potop czeka nas w symboliczny  piątek ....11/09.

 

Sjesta na krawędzi

chaobella

Poważnie zmęczony osobnik zaśnie wszędzie, w dowolnej pozycji i o dowolnej porze.
W Wietnamie południowa sjesta jest częścią dziedzictwa narodowego i jej obecność po obiedzie jest naturalnym elementem procesu odżywczo-regeneracyjnego.

Wietnamczycy śpią tak, jak pozwala im na to pogoda, czas i wykonywana praca. Przy czym obserwuję szczególnie mocny wpływ profesji na dobór akcesoriów niezbędnych do wypoczynku.

I tak sprzedawczynie ubrań będą spały między wieszakami z najnowszą kolekcją, fantazyjnie ozdabiając wystawę sztywno wyciągniętymi na podłodze nogami.
Taksówkarz motorowy utnie sobie drzemkę na motorze – spokojnie mieszcząc się w całości na wznak na siedzeniu długości 100 cm.
Bibliotekarka czas sjesty spędzi wygodnie leżąc na biurku z encyklopedią pod głową, architekt na podłodze przykryty planem kreślarskim, a robotnik budowlany z cegłą zamiast poduszki.

Siesta_on_a_brick

Tyle stwierdzam na podstawie własnych doświadczeń, ale pole do dalszych badań wydaje się nie mieć granic. Muszę koniecznie dowiedzieć się, jak sypia piłkarz, operator młota pneumatycznego, hafciarka, wulkanizator, treser zwierząt cyrkowych oraz ostrzyciel noży.

Sierpień – co za pech!

chaobella

Jak mawiał pewien rezolutny człowiek: „Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę albo seks”.
I to się zadziwiająco często sprawdza. Ale nie tym razem.

Najpierw zgubiłam klucze do motoru. A właściwie jeden niepozorny kluczyk z mazowiecką Pyzą jako breloczkiem. A zatem strata podwójna. Wysłałam sms-a do właścicielki baru, gdzie poprzedniego wieczoru pląsaliśmy do latynoskich rytmów. Oczywiście, tam klucz nie był mi potrzebny, ale ostrożności nigdy nie dość. 
Kiedy po trzykroć przeszukałam wszystkie, często dziurawe kieszenie rozlicznych toreb i torebek, postanowiłam zawieźć motor do warsztatu i tam wymienić zamki. Tyle, że zaczęło lać jak z cebra. Przez 3 godziny non stop. Kiedy wreszcie przestało, udałam się do warsztatu na rowerze i tam na migi wytłumaczyłam problem. Wracamy w trójkę do domu – dwaj pomagierzy i ja. Tam holujemy motor na „nóżkę” – tzn. jeden człowiek jedzie na zdechłym motorze popychany nóżką kolegi prowadzącego sprawny motor. Za nimi ja na rowerze. Zaczyna znowu padać. Motor do odbioru nazajutrz.
image12

Wracam do domu, a tam niespodzianka: właścicielka La Habany pisze, że owszem znaleźli kluczyk, w dodatku z uroczym breloczkiem. Sprawdzam szczegóły – to moja Pyza. Klucz musiał wypaść podczas poszukiwania wiecznie zagubionej zapalniczki. Biorę taksówkę i po drodze chcę powstrzymać patroszenie motoru w warsztacie – niestety, już zamknięty.
Odbieram klucz z ogromną ulgą. Nawet, jeśli wymienią mi zamki w motorze, to Pyza w łowickim stroju nieustannie wprawia mnie w dobry humor.
Nazajutrz bladym świtem, czyli o ósmej rano w niedzielę, ruszamy do warsztatu, gdzie czeka na nas wybebeszony motor. Chyba wstali przed świtem, żeby mnie nie zawieść. Tłumaczę, że nie trzeba wymieniać zamków, wystarczy olej na pociechę. Zszytego pacjenta odbieram po południu – ech, koniec pechowej passy!

Pod wieczór zasiadamy do domowego kina –a nuż uda się obejrzeć film zanim zasnę. Za oknem dla odmiany pada deszcz, na ekranie zdjęcia eksplozji fabryki chemikaliów w Chinach. Po potężnym wybuchu w telewizji, następuje równie imponujący wybuch ...telewizora. Patrzymy osłupiali na siebie i na czarny ekran. Już nam się to kiedyś zdarzyło – telewizor wrócił sam do formy 5 minut później. Nie tym razem. Kiedy opowiadam o tym w pracy, wietnamscy koledzy kiwają z politowaniem głową: nie ogląda się telewizji podczas deszczu! Tyle, że tutaj pada przez sześć miesięcy w roku!
Postanawiamy oddać telewizor do naprawy – choć wszyscy twierdzą, że to szaleństwo, bo telewizor należy wymieniać co 2 lata. To jakieś szaleństwo, zwłaszcza ekologiczne! Na naprawę w serwisie firmowym trzeba czekać miesiąc z niewiadomym skutkiem. Koledzy wygrywają – zostawiamy zepsutego grata w serwisie za symboliczny milion i postanawiamy kupić nowy.

Umawiam się z kierowcą z pracy – nie ma sprawy, chętnie pomoże. Dwie godziny później dzwoni zażenowany, że nie może pojechać ze mną na zakupy, bo .... zepsuł mu się samochód. A konkretnie silnik – więc w grę wchodzi poważna i długa naprawa. Jednocześnie nie potrafi ukryć satysfakcji – „bo przecież mi mówił”.

Według Wietnamczyków, ósmy miesiąc roku to najbardziej pechowy czas. Słyszę o tym 17-stego, więc pocieszam się, że jeszcze dwa tygodnie i klątwa minie. Nie ma tak dobrze – chodzi bowiem o ósmy miesiąc w kalendarzu księżycowym, więc przed nami raptem 24 dni niebywałych okazji do życiowych niespodzianek.

 

 

 

Inspiracje na wakacje

chaobella

Jeśli zastanawiacie się, gdzie spędzić wakacje - najlepiej zostańcie w domu. W tej części świata jest jest szaro, ponuro, a chmury obrywają się jedna za drugą. Kto nie był w tropikach, nie zrozumie potęgi tutejszych ulew: to nawet nie ściana, a nieprzerwany mur wody przez wiele godzin. Niech was nie zwiedzie temperatura: 30 stopni i wilgotność osiągająca 80% to mieszanka, którą nie każdy potrafi wytrzymać. Najprościej porównać ją do stanu po wyjściu spod prysznica przed użyciem ręcznika.

Pogoda_Warszawa Pogoda_Sajgon  

 Zostańcie w domu – w Wietnamie aż do października będzie zupełnie listopadowo :-). Przed wejściem do mojego biura jest już 20 cm wody i poziom rośnie. Na szczęście jestem na pierwszym piętrze....

 

 

 

 

Lato czeka, wzywa nas z daleka!

chaobella

Uciekając z tropikalnych upałów do rześkiego polskiego lata, mam niebywałą szansę wpaść spod przysłowiowego deszczu pod rynnę; prognozy pogody zapowiadają w kraju-raju nawet 36 stopni C!

W amerykańskim Dniu Niepodległości, z nadzieją, że terroryści nie będą zainteresowani tak pospolitym kierunkiem, jak Sajgon-Paryż, przelecę 10.000 km by wpaść w objęcia rodziny, przyjaciół, czereśni, długich dni, naleśników z jagodami, mazurskich lasów i jezior. Zapowiada się uczta dla ducha i ciała, czego Wam wszystkim również życzę!

Do zobaczenia wkrótce.

joga

 czeresnie2

 

Wietnam w pigułce

chaobella

Niejednego z Was zadziwi liczebność narodu wietnamskiego, odsetek wyznawców islamu czy poziom bezrobocia.
Od przybytku głowa nie boli, a zatem dziesiaj przedstawiam garść faktów na temat Wietnamu, podlanych własnym sosem (made in Vietnam).

madeinvietnam590x281

 

Oficjalna nazwa

Socjalistyczna Republika Wietnamu

 

PKB

359 bilionów USD (2013 r.)

Powierzchnia

331.210 m2

 

Waluta

VND (wietnamski dong)

Język urzędowy

wietnamski

 

Inflacja

6.8% (2013 r.)

Religia

(1999 r.)

buddyzm 8,3%, katolicyzm 6,7%, hoa hao 1,5%, cao dai 0,5%, islam 0,1%, brak wyznania 81%.

 

Bezrobocie

1.3% (2013 r.)

Liczba ludności

93 421 835 (07/2014)

 

Surowce naturalne

Ropa, gaz, węgiel, antracyt, złoto, granit, marmur.

Urbanizacja

Populacja miejska: 31%

Przyrost roczny: 3%

 

Główne produkty eksportu

Tekstylia, obuwie, elektronika, owoce morza, ropa, ryż, kawa, wyroby z drewna

Poziom alfabetyzacji

93,4%

 

Partnerzy handlowi - eksport

USA          17,8%

Japonia    11,8%

Chiny        11,2%

Korea Płd. 5%

Malezja      4,1%

 

Ustrój polityczny

Republika

 

Główne produkty importu

Maszyny, stal, surowce do wyrobów tekstylnych i obuwniczych, plastik, produkty motoryzacyjne.

Ustrój partyjny

Jednopartyjny (Komunistyczna Partia Wietnamu)

 

Poziom korupcji

Wysoki z trendem zniżkowym

Uroda

Wyjątkowa u kobiet

 

Poziom bezpieczeństwa

Wysoki


vietnam_flag 

© Miss Saigon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci