Menu

Miss Saigon

Psia rzeź w chińskim Yulin

chaobella

Przerażające déja vu ludzkiego (?!) okrucieństwa, podłości i znieczulicy. 

Pomimo 11 milionów głosów zebranych pod petycjami nawołującymi do zaprzestania tego procederu, w chińskim mieście Yulin ponownie odbędzie się "festiwal", podczas którego przewiduje się rzeź i konsumpcję ok. 10.000 psów i kotów. .   

Powtórzę to, co pisałam rok temu

ybfyuYtheUwIgvW800x450noPad1

************************************************

Nie mówcie mi o tradycji,

Nie mówcie o różnicach kulturowych,

Nie istnieją słowa, które pozwoliłyby w pełni oddać mój najgłębszy sprzeciw wobec barbarzyńskiego zwyczaju zabijania psów i kotów na mięso.

Jak długo ludzie XXI wieku będą wierzyć w bajki o afrodyzjaku z kła nosorożca, sfermentowanego kurzego zarodka czy bijącego serca węża? W jaki sposób przemówić do ludzi przekonanych o zdrowotnych właściwościach mięsa zaszlachtowanych żywcem, śmiertelnie przerażonych zwierząt? W imię najbardziej prymitywnych wierzeń masowo zabija się delfiny w Japonii, setki tysięcy bawołów w Nepalu, niezliczoną liczbę psów w Chinach. Potrafimy latać na Księżyc, a nie możemy powstrzymać rzezi dokonywanej z zimną krwią – nie dla przeżycia, ale w imię zabawy i wiary w bajki. Jeśli dwa tysiące lat temu przyjęte było krzyżowanie ludzi, to dzisiaj z przerażeniem i niedowierzaniem czytamy o tak bestialskich praktykach. Istnieje fundamentalna różnica między tradycją a utrzymywaniem okrutnych, sadystycznych praktyk. Czy mamy nosić skóry i krzesać ogień, bo tak „drzewiej bywało”?

Nie potrafię spokojnie myśleć o tym, że za parę dni wielotysięczny tłum odda się masowej rzezi najlepszych przyjaciół człowieka. Festyn w Yulin (Chiny) odbywa się 21 czerwca. Według chińskich obrońców praw zwierząt, w ubiegłym roku zabito tam 50.000 psów i 10.000 kotów. W błocie, smrodzie i oparach alkoholu, Chińczycy oddadzą się corocznemu procesowi „rozgrzewania i oczyszczania ciała”. Na półmiski trafią przetrzymywane w nieopisanych warunkach, często kradzione, wygłodzone zwierzęta - gotowane żywcem, obdzierane ze skóry i ćwiartowane dla niezliczonej klienteli. Można sobie zamówić danie z jeszcze żywego, zapchlonego i konającego z pragnienia kota. Jako bonus: zarobaczone wnętrze i dawka wyzwolonego pod wpływem stresu kortyzolu, które spragnionym zdrowia zaoferują zaburzenia rytmu serca, impotencję i ogólne osłabienie – czyli dokładnie to, czego szukają w nieludzkiej „tradycji”.

Nie wyeliminujemy lat idiotycznych przekonań, ale możemy wpłynąć na ukrócenie publicznej masakry i niewymownego cierpienia. Podpiszcie petycję TUTAJ, powstrzymajmy tę barbarzyńską rozrywkę!

Nie będę Was szokować zdjęciami – wystarczy wygooglować „Yulin festival”. Uprzedzam: są wyjątkowo przerażające.

 

© Miss Saigon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci