Menu

Miss Saigon

Kwiecień w piecu

chaobella

Kwiecień w Wietnamie to najgorętszy miesiąc w roku. Nawet jeśli 31 marca jest przyjemnie i niezbyt upalnie, 1-go kwietnia ktoś podkręca w niebie kurek i zwiększa dawkę słońca o 50%. Obrazowo mówiąc: to miesiąc życia w piecu - temperatura może bowiem przekroczyć 40 stopni C (2 dni temu zanotowałam 43C!). 

Jedyną receptą na przeżycie jest schronienie się w objęciach klimatyzacji. Jako, że wszyscy namiętnie jej używają w tym najgorętszym okresie, linie energetyczne są przeciążone i dochodzi do przerw w dostawie prądu. Wtedy pozostaje zabawa z wężem. Należy nabyć wąż ogrodowy i zażywać regularnych kąpieli pod odkrytym niebem. Ta metoda doskonale działa w połączeniu z wiatrakiem: prysznic pod szlauchem i truchtem pod wiatrak. Można powtarzać dowolną ilość razy. Niestety, ta metoda jest trudna do zastosowania w godzinach pracy. 

W oczekiwaniu na porę deszczową - wtedy będzie i gorąco, i parno - doszukuję się pozytywnych stron piekielnego kwietnia. Do nich należy codzienny widok z okna na kwitnące o tej porze roku bajecznie kolorowe drzewa. Po drugiej stronie ulicy zachwycają moje ulubione: Cassia fistula i Delonix regia. 
Dzisiaj sprawdziłam polskie nazwy obydwu drzew: czyż strączyniec cewiasty i wianowłostka królewska nie brzmią cudownie? 

Flamboyant_tree

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • funisk

    Na Twojego bloga trafiłam przypadkiem (niedługo lecę na urlop do Wietnamu i szukałam informacji nt.) Fajnie się Ciebie czyta, będę zaglądać! Po opisie w tej notce zaczynam żałować, że nie wybraliśmy terminu na urlop miesiąc wcześniej... uwielbiam wysokie temperatury i nigdy nie jest mi za gorąco. Pozdrawiam serdecznie!

© Miss Saigon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci