Menu

Miss Saigon

Obama na Kubie, Obama w Wietnamie.

chaobella

Barack Obama jest ucieleśnieniem zanikającej klasy polityka, przywódcy, autorytetu, któremu gorąco kibicuję od pierwszych dni prezydentury.
Fakt nawiązania relacji dyplomatycznych z Kubą i jego ostatnia wizyta w tym odizolowanym mimo bliskości z USA kraju są szczególnie bliskie memu sercu – jako, że Kubie i jej niepowtarzalnym mieszkańcom kibicuję odkąd pamiętam. Co ciekawe, pierwszych Kubańczyków poznałam w Wietnamie, gdzie z nieskrywaną radością dzieliliśmy wspólne wspomnienia z dzieciństwa, włącznie z ulubionymi radzieckimi kreskówkami dla dzieci.
Naród kubański ma w sobie to coś, co stanowi o ich niepowtarzalności: inteligencję, upór, poczucie humoru, muzykalność wyssaną z mlekiem matki i zdolność dostosowania się do każdych warunków życiowych. Podziwiam ich nadzieję, że kiedyś na tej wyjątkowej wyspie będzie lepiej. Że zamiast kombinować, można będzie legalnie otworzyć restaurację, hotel, klub muzyczny. Że zamiast ustawowych 100 dolarów miesięcznie (minus podatek i złodziejski kurs walutowy), można będzie sensownie pomóc  rodzinom pozostającym na wyspie. Że można będzie korzystać normalnie z internetu, zamiast płacić krocie za kilkanaście minut beznadziejnej jakości połączenia, chyłkiem w drogim hotelu. Że można będzie podróżować po świecie i jednocześnie wracać bezpiecznie do kraju. Że za granicą nie będą śledzić miejscowe służby dyplomatyczne. Że można będzie odwiedzić zagranicznego przyjaciela w hotelowym pokoju, zamiast czekać jak złoczyńca w kącie recepcji.
Jednocześnie, Kubańczycy obawiają się, że wraz z rewolucją polityczno-ekonomiczną mogą utracić to, co tak ważne: niepowtarzalną kulturę, bezpłatną edukację, bezpłatną służbę zdrowia, tradycje i egzotyczne kulty religijne, wspólnotę i solidarność między tymi, którym po równo brakuje na życie.
Te zmiany nie nastąpią z dnia na dzień, ale w przeciwieństwie do ponad półwiecza stagnacji, widać mocne światło w tunelu. Radość i nadzieja, jakie Obama zaszczepił w Kubańczykach są na wagę złota.
Po 88 latach nieobecności amerykańskiego prezydenta na Kubie, wizyta Obamy zapisze się na zawsze w historii.
obamaraul
Wkrótce, w maju 2016 r., Barack Obama złoży wizytę w Wietnamie. To będzie równie ważny symbol, jako, że ostatnim amerykańskim prezydentem na wietnamskiej ziemi był Bill Clinton w 2000 r. (pierwszy prezydent od czasu wojny z wietnamsko-amerykańskiej).  Clinton symbolizował pojednanie, Obama otworzy szerzej drzwi do współpracy ekonomicznej. Wraz z podpisaniem umowy o Partnerstwie Transpacyficznym, Wietnam ma szansę stać się najważniejszym partnerem handlowym USA nie tylko w regionie Azji Płd-Wschodniej.

vnusflags
Historia pięknie zatacza koło, bo przy jej sterach stoi rzadka postać.

 

 

 

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • fg2002

    Pięknie ... - Jesteśmy starymi bloxerami (ja od maja 2004), ale chyba każde z nas szło inną drogą, w innym towarzystwie. - Pozdrawiam.

© Miss Saigon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci