Menu

Miss Saigon

Picasso pilnie potrzebny!

chaobella

Picasso, Van Gogh, Rembrandt, Salvador Dali? A może portret cioci w akwareli? Wietnamscy malarze-kopiści przyjmą każde zamówienie. Co do tego nie miałam wątpliwości, ale i tak zaskoczyli mnie całkowicie!  

Od lat marzyło mi się skopiowanie pewnego obrazu, w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Ewentualnie, rozważałam porwanie oryginału (zwane popularnie kradzieżą), ale zaprzyjaźniwszy się z właścicielką La Habana – gdzie wisiał mój przedmiot westchnień, ta opcja całkowicie odpadła.

Wzdychałam, przedkładałam listę życzeń urodzinowych, aż minęło 7 lat i powiedziałam dość! Z racji  okrągłej rocznicy, życzenia padło na podatny grunt i nastąpiła faza realizacji tej delikatnej misji. Arytsta malujący niespiesznie gibkie panie w stożkowych kapeluszach przyjrzał się zdjęciu i na migi poinformował o cenie: 2 miliony dongów (niecałe 100 USD). Ustaliliśmy, że w trosce o efekt końcowy dzieła, zabierzemy go za tydzień do rzeczonej La Habany, by przyjrzał się oryginałowi i przesiąkł atmosferą salsy, cygar i mojito. W międzyczasie dokonaliśmy pomiarów obrazu – najpierw za pomocą łokci, potem linijką i sfotografowali ciemnoskórą Kubankę ze wszystkich stron.

Obraz (nomen omen) westchnień

Tydzień później  wpadliśmy do artysty w sobotę, żeby potwierdzić spotkanie nazajutrz, zapewniając go, że weźmiemy wszyscy taksówkę, co by artysta nie czuł się zmęczony korkami i hałasem podczas jazdy motorem – stres mógłby przecież zakłócić jego percepcję dzieła. Nazajutrz, o 10 rano, potwierdziliśmy ponownie, że spotkamy się o 16-stej. Jako obdarowywana, postanowiłam zostać w domu, powierzając misję mężczyźnie. Sama zaś przeznaczyłam nagle wolne popołudnie na relaks w wannie.

Kiedy po 15 minutach pławienia się w pianie  usłyszałam obcy głos na parterze, na palcach zbliżyłam siędo schodów, żeby przekonać się, czy napastnik jest uzbrojony. Wietnamczyk zmierzał do kuchni, zupełnie niewzruszony moim widokiem. Dopiero wtedy usłyszałam znajomy głos:
- Kochanie, masz może drobne na napiwek?
No, tak – to pewnie facet od gazu dostarczył nową butlę – pomyślałam, wręczając facetowi banknot.

Weszłam do kuchni i oniemiałam. Spod ściany, zadymionym wzrokiem spoglądała na mnie kubańska piękność! Podeszłam bliżej, macając delikatnie i sprawdzając, czy to jawa, czy sen. Świeża farba na dłoni mówiła sama za siebie.
- Kiedy przyjechałem po artystę, ten wręczył mi gotowy obraz i napisał na ręce: 2 miliony – usłyszałam.    
Nie mogliśmy uwierzyć – facet namalował obraz między 10-tą a 16-stą (zapewne z przerwą na sjestę). Kopia była tak doskonała, że zaczęliśmy oglądać ją pod światło, wietrząc podstęp (druk na płótnie?). Nic z tego – widać było świeże ślady pędzla.

Co prawda, przez tydzień obraz obsychał w zamkniętym, wietrzonym pokoju, a następnie trzeba było zmienić krzywą ramę, ale do dzisiaj jestśmy pod wrażeniem ekspresowej i  nieskazitelnej roboty!
Jeśli marzą wam się “Słoneczniki”, “Dama z łasiczką” czy “Krzyk” – służę adresem. Do odbioru samo płótno albo pełen wypas wraz z rzeźbionymi ramami. 

 

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • Gość: [czytelniczka] *.dsl.pltn13.pacbell.net

    Dzień dobry, no ale świetny pomysł. Bardzo podoba mi się obraz no i jeśli Pani jest zadowolona to fantastycznie. Mam takie pytanie: czy pan malarz mógłby zrobić taki obraz polegając jedynie na obrazie w internecie? Mam takich kilka polskich obrazów na myśli, które bardzo mi się podobają i kopia byłaby fantastyczna.
    Jak można się skontaktować z panem malarzem i czy pan malarz zna angielski?
    Bardzo dziękuję, szalenie ciekawy blog, tylko rzadkie wpisy... no ale takie jest życie.
    Dziękuję.
    Czytelniczka z SF

  • chaobella

    Droga Czytelniczko :-),
    Oto adres mailowy do malarza: doihoasi@yahoo.com.vn
    Nasza komunikacja odbywala sie raczej na migi, ale Dr. Google Translator na pewno pomoze.
    Pozdrawiam z Sajgonu!

  • Gość: [Czytelniczk] *.dsl.pltn13.pacbell.net

    Dziękuję uprzejmie, a czy pan malarz mówi po francusku? Pani mówi po wietnamsku, prawda? A pan malarz nie? Teraz jestem w kropce. Ale spróbuję mimo wszystko.
    Pozdrawiam serdecznie, strasznie szkoda tych wyciętych drzew. Nie rozumiem dlaczego.
    Pozdrawiam też.
    Czytelniczka

  • chaobella

    Moze cos pokrecilam, ale malarz jak najbardziej mowi po wietnamsku - jest Wietnamczykiem - oraz troche po angielsku.
    Powodzenia!

© Miss Saigon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci