Menu

Miss Saigon

Fabryka osobliwości – cz. III

chaobella

LT1321E

Jak co roku o podobnej porze – w zależności od kalendarza księżycowego, między połową stycznia a połową lutego – pojawiają się symptomy gorączki Tet – wietnamskiego (i chińskiego) Nowego Roku. Do typowych objawów należą: zakorkowane ulice, masowo oblegane sklepy, wzmożony transport kwitnących drzewek, prace porządkowe na niespotykaną skalę, spadek koncentracji w pracy i topniejące portfele. Sympotmy te znane są doskonale w kraju nad Wisłą, gdzie objawiają się w połowie grudnia.

Tet to najważniejsze święto dla Wietnamczyków. Nienaruszalna relikwia tradycji; to czas spędzany rodzinnie, nawet za cenę wielogodzinnych podróży w trudnych warunkach. W Fabryce Osobliwości, gorączka rozpoczęła się już w grudniu, kiedy kadrowa – pani Hanh, ponaglała mnie z zatwierdzeniem budżetu na imprezę noworoczną. I tak zaczęła się kolejna dyskusja pod tytułem „Różnice kulturowe w praktyce”.

Otóż na liście wydatków przygotowanej przez panią Hanh figurowały następujące pozycje:

- orkiestra (chodziło o tego młodego człowieka w opiętej koszuli, grającego w ubiegłym roku na klawiszach, z nieodłącznym papierosem w ustach)

- restauracja (czytaj dostawa posiłków typowo pozbawionych smaku na tego typu masowych imprezach)

- napoje dla mężczyzn (czyli piwo)

- napoje dla kobiet (czyli coca cola)

- loteria (czyli pula nagród do rozlosowania między pracowników) – rzecz budząca niezwykłe emocje, po której zakończeniu, jak  po wybuchu bomby wodorowej, impreza noworoczna ulegla gwałtownemu zakończeniu).

- prezenty dla oficjeli (czyli dowody wdzięczności oraz prewencja w jednym dla skarbówki, celników, policjantów i kontrolerów wszelakich).

Najpierw poruszyłam kwestię równości społecznej w kwestii napojów. Ku najwyższemu oburzeniu pani Hanh, zatwierdziłam 3 puszki piwa La Rue na osobę. Po przygodzie z ubiegłego roku, gdzie serwowano piwo rozlane poprzedniego dnia (czytaj : bez gazu) z plastikowych kontenerów, zazwyczaj kojarzonych z transportem oleju samochodowego, wybrałyśmy bezpieczny zakup,redukując ryzyko przykrych niespodzianek do minimum. Niestety, oskarżono mnie o rozpijanie kobiet i podburzanie do rozruchów między pijącymi alkohol i niepijącymi, a pragnącymi szmuglować puszki do domu.

Prezenty dla oficjeli to również ciekawe ćwiczenie: skrabówce dać należy, ale nie za dużo (bo przecież sytuacja firmy niełatwa) i nie za mało (bo obdarowani obrażą się i znów nas skontrolują). Propozycję zakupu wina za 85 USD uznałam za przesadę, choć wedle wagi złotego zegarka naszego kontrolera, zadowoliłoby jego wyrafinowany gust.

Wreszcie dotarłyśmy do kwestii loterii i nieporozumienie powstało już na samym wstępie. Czym jest bowiem loteria? Wg pani Hanh – sprawiedliwym podziałem dóbr. Lepiej więc kupić mnóstwo prezentów lichej jakości (w ubiegłym roku w skład loterii wchodziły ... serki topione), bo jak szczęściarz po odbiorze nagrody odejdzie z pracy, to żal będzie mniejszy. A jeśli wylosuje go pracownik z niskim stażem pracy, któremu po prostu „nie należy się”? Pani Hanh patrzyła na mnie z ukosa: tylko 95 prezentów, podczas gdy ona zaproponowala 250? Wybór padł, zgodnie z oczekiwaniami pracowników, na mniejszą ilość i lepszą jakość. Ale po co robotnikowi telewizor 32 calowy? No, jakby wylosowała księgowa, to sprawiedliwie... I tak, zmuszona prze okoliczności, w godzinach pracy studiowałam folder z promocjami lodówek, „gorącymi ofertami” garnków oraz „wyjątkowo skutecznymi” suszarkami do włosów.

Prezenty już zapełniają biura personelu, a ja zastanawiam się, jak nieodporny na działanie alkoholu szczęśliwiec dotrze do domu z lodówką na motorze. Pożyjemy, zobaczymy – pierwsza z trzech imprez noworocznych już w poniedziałek. Tet party w Wietnamie jest niezapomnianym przeżyciem, a w wydaniu robotniczym, na prowincji nabiera doprawdy egzotycznych barw!

Raport już wkrótce.

year_of_the_ram

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • piotrj1972

    Bardzo się cieszę, że pojawiły się nowe wpisy (regularnie zaglądałem oczekując). Należę do tych czytających blog od dawna, ale chyba sie jeszcze nie ujawniałem :)

    Czekam na ciąg dalszy z opisem, jak też wypadła impreza :)

  • Gość: [Wojciech] *.solarme.pl

    Też jestem wiernym fanem i bardzo zachęcam do kolejnych wpisów ;)

  • chaobella

    Bardzo się cieszę, że ktoś czeka na kolejne wpisy - to świetnie wpływa na motywację :-).
    Pozdrawiam z Sajgonu!

  • Gość: [Bolko] *.ksi-system.net

    Więcej, jeśli tylko masz czas :)

© Miss Saigon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci