Menu

Miss Saigon

Fabryka osobliwości – odc. 1

chaobella

Odkąd pracuję w fabryce, nie mogę narzekać na nudę!  

Francuska firma meblarska skupia trzy centra produkcyjne - w sumie skupisko ponad 1.000 pracowników, stanowiące szerokie spektrum obserwacji sojologiczno-osbowościowych. Do tego należy dodać dziesiątki dostawców, urzędników, terminów i kłopotów – dzień, w którym nie drży ziemia z definicji należy do podejrzanych.

Już w pierwszym tygodniu odwiedziły mnie dwie panie reprezentujące firmę skupującą odpady drewna: dąb, sosna, świerk, drzewo kauczukowe – jest w czym przebierać . Było dużo usmiechow, wymownego ruszania brwiami, wreszcie niepozostawiająca złudzen prezentacja Power Point: my co miesiąc płacimy paniom 7 milionów dongów (ok. 333 USD) za usługę wywozu odpadów, one zaś odpłacają się pięknym za nadobne. Stawka wynosi  5 milionów – ta kwota ma zapewnić sprawną współpracę, która w najlepsze trwa od 10-ciu lat. 5 razy 6 miesięcy wakatu na stanowisku dyrektora finansów = 30 baniek (ok. 1.500 USD) w gotówce, co potwierdzał ostatni slajd prezentacji na zakurzonym pyłem drzewnym ipadzie, tudzież kupka banknotów obwiązanych gumkami recepturkami. Mimo moich najlepszych wysiłków, nie potrafiły zrozumieć, ze wraz nowym szefem nastają nowe porządki i co miesiac wracały z coraz większą kupką. Ostatnio namolne wizyty starciły resztki pozorów – panie zostały odesłane do księgowego i straciły zupelnie poczucie szachu. Wtedy tez straciły resztki czujności: któregoś dnia przesłały mi przedłużenie umowy ich usług do czerwca 2015 – nieudany dokument w PDF-ie, podczas, gdy niepodpisany oryginał spoczywał centralnie na moim biurku.  

Postanowiliśmy przyjrzeć się
konkurencji i szybko okazało się, że oferuje nie tylko przejrzyste zasady, ale jest 3-krotnie bardziej opłacalna.
Ktoś musiał za taki afront zapłacić! 
Padło na niczego  niewinną szefową personelu. Pewnego dnia, kiedy ta zażywna 60-latka wracała motorem do domu (tak, tak – to tutaj standard), ruszył za nią pościg w postaci dwóch facetów z o wybrakowanym uzębieniu, acz z wyrafinowaną znajomością zastosowania metafory w interesach. Z pomocą zardzewiałego noża, tłumaczyli szefowej, że nie warto „rozbijać garnka z ryżem, bo jego odłamki mogą skaleczyć”. Kobiecie udało się dojechać bezpiecznie do najbliższej przydrożnej garkuchni, skąd wezwała pomoc. Kiedy następnego dnia pożaliła się szefowi , ten wezwał właścicielkę firmy odpadowej i obwieścił (nie probując dochodzić prawdy), że takie zachowanie spotka się następnym razem z reakcją policji. Kobieta nawet nie próbowała się tłumaczyć, czy zaprzeczać, tylko stwierdziła, że ma prawo bronić się przed utratą interesu.  

Kiedy pewnego ranka oznajmiłam paniom, ze wybraliśmy innego kontrahenta i dziękujemy im za 10-letnią współpracę, najpierw ze szklącymi się oczyma pytały, czym zasłużyły na tak okrutną karę, potem szybko podbiły stawkę o 20% powyżej dowolnej ceny konkurencji, po czym – usłyszawszy, że jest za późno na negocjacje – zaserwowały mi uścisk ręki, na którego wspomnienie do dzisiaj przechodzą mnie ciarki.     


Więcej osobliwości z fabryki – już wkrótce. 
 

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • tomekzlasu

    piknie :) prawie jak w PL :)
    pozdrawiam Tomek

© Miss Saigon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci