Menu

Miss Saigon

Antychińskie demonstracje w w Wietnamie

chaobella

 

Od kilku dni trwają w Wietnamie zamieszki na tle konfliktu na Morzu Południowochińskim wokolicach Wysp Paracelskich, o które roszczą sobie prawa zarówno Wietnam, jak Chiny. Spór trwa od dawna, ale wyjątkowo przybrał na sile odkąd Chiny zainstalowały platformę wiertniczną w rejonie konfliktu. Doszło do starć statków obu państw, a każda strona oskarża przeciwną o eskalację napięcia.

Kiedy w niedzielę tłumy protestujących wyszły na ulice Hanoi, przecierałam oczy ze zdumienia: prawdziwa, polityczna manifestacja w kraju, gdzie demonstracje są nielegalne, a przy podejrzanej grupce 5 osób natychmiast pojawia się policjant! Demonstrowano przeciw zakusom Chin na suwerenność kraju, przy cichej aprobacie rządu, zadowolonego z tak spontanicznej deklaracji patriotyzmu.
Wczoraj, fala demonstracji wylała się na ulice prowincji Binh Duong, 30 km od Ho Chi Minh City - zamieszkałe przez blisko 2 miliony mieszkańców przemysłowe zaplecze HCMC. W kilku strefach ekonomicznych, korzystając z preferencyjnych stawek podatkowych, wielkie zagraniczne przedsiębiorstwa dają zatrudnienie setkom tysięcy pracowników. Tutaj produkuje się wszystko: buty, meble i stal, często przez 7 dni w tygodniu. Ta pozbawiona uroku okolica jest niezwykle spokojna. Aż do wczoraj.

Około 20.000 robotników ruszyło w pokojowym mraszu, nawołując pracowników okolicznych fabryk do solidarności z nimi. Sytuacja wymknęła się spod kotroli, kiedy pojawił się pomysł ataku na chińskie fabryki – a takich tutaj nie brakuje. Przy okazji do jednego tygla wrzucono chińskie, koreańskie i tajwańskie firmy. Pod naciskiem tłumu padły bramy, w ruch poszły kamienie, stalowe pręty, koktajle mołotowa. Patriotyczne slogany ustąpiły miejsca najniższym instynktom: zaczęto niszczyć, kraść, palić mienie, zastraszać pracowników, grozić manadżerom.

Miejscowa prasa milczy jak zaklęta na temat zamieszek, w sukurs przychodzi przeklęty facebook. Nieznana jest liczba ofiar – mówi się o 2 zabitych chińskich przedsiębiorcach, 1 policjancie i 2 demonstrantach oraz wielu rannych. Spalono co najmniej 15  fabryk, a kilkaset splądrowano
lub zdewastowano.  



 Francuska fabryka mebli, w której od niedawna pracuję, nie zostala pominięta (jak niemal wszystkie zagraniczne firmy w okolicy). Ot, uznano, ze skoro zagraniczna, to można założyć, że prawdopodobnie wroga. Tłum przewrócił bramę, wybił szyby w paru oknach i odpuścił kiedy zobaczył
europejskie twarze szefostwa. Dzisiaj z samego rana, wywiesiliśmy baner: „Jesteśmy francuską firmą. Popieramy dążenia Wietnamu, itd.”. Do tego, zatknęliśmy flagę narodową, którą – jako produkt deficytowy - szybko porwali młodzieńcy na motorach patrolujący okolice. Byliśmy jedyną otwartą fabryką, poza wietnamskim konglomeratem stalowym. Szybko pojawiły się groźby pod adresem pracowników i żądania zaprzestania pracy, „skoro inne fabryki nie pracują”. W południe, w miarę napływu informacji, postanowiliśmy zamknąć podwoje do jutra. Dwie pozostałe fabryki,
polożone w sąsiednich parkach przemysłowych zostały zamknięte z samego rana po oszacowaniu strat z poprzedniego i ryzyku dzisiejszego dnia.

Niektóre okolice przedstawiają krajobraz jak po wojnie: spalone i splądrowane budynki, sterty szkła na ulicach, tlące się od wczoraj lub całkiem świeże pożary, odcięty prąd, patrolujący okolice helikopter wojskowy, wozy strażackie i hordy buntownikow z bożej łaski prujący na motorach,  machając czerwonymi flagami z żółtą gwiazdą.

Sytuacja wydaje się być pod kontrolą, aczkolwiek nieobecność policji jest porażająca. Inna rzecz, że w zaistnialej sytuacji, bardziej przydatne wydają się ciężkie jednostki wojskowe. Ruszyły posiłki z HCMC i ponoć doszło do pierwszych aresztowań. Przypuszczam jednak, że oto na naszych oczach poszło w ruch koło historii. Te największe od 60 lat demonstracje antychińskie i arogancka postawa wielkiego brata wobec sąsiadów i reszty świata, z pewnością nie wróżą niczego dobrego, a świadomość władzy narodzonej podczas protestów wobec zewnętrznego wroga może szybko zmienić adresata.



© Miss Saigon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci