Menu

Miss Saigon

Drogówka się opłaca

chaobella

Pod presją konieczności podejmowania postanowień noworocznych, zaczęłam od najprostszych; znajdę wreszcie porzucone nonszalancko prawo jazdy, które przyszło mi zdobyć w pocie ponad 10 lat temu. Pot był dosłowny – jako, że test z jazdy odbywał się z dyżurnym, niepierwszej świeżości kaskiem na głowie.

Dekada spędzona w Wietnamie zrobiła swoje: płacenie drogówce wydaje się tak oczywiste, jak pora deszczowa w maju. W zależności od skali występku, stopnia uporu policjanta i naszego wolnego czasu,  z kłopotów drogowych wydostajemy się za około 200.000 -500.000 dongów (ok. 10-25 USD). To stawka za święty spokój. Dopiero jednak niedawno trafiłam na oficlajny dekret z oficjalną listą mandatów dla niepoprawnych kierowców dwuśladów. I co się okazuje? Ze przepłacamy!
Jednocześnie, dzisiaj podliczyłabym się na jakieś 2.500.000 VND (punkty 5,6,7, 8,15,20), głownie dlatego, że wiozłam delikatną porcelanę ....
Skandalicznie niski  mandat za brak prawa jazdy nie działa zbyt motywująco do kontynuowania poszukiwań w przepastnych szufladach tego unikatowego certyfikatu.

Do moich ulubionych kategorii poniżej należy jazda na jednym kole oraz jazda bez trzymanki.  Zaś najgorsza plaga: skręcanie bez użycia sygnału świetlnego wyceniono na marne 10-20 USD. Co gorsza, niegdzie nie znalazł się występek, który nieraz posuwa mnie do chęci popełnienia zbrodni z premedytacją: wyjeżdżania na pełnym gazie z drogi zależnej na głowną patrząc jedynie przed siebie, w myśl zasady ”po nas choćby potop”.

A co Wy macie na sumieniu?

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • chcebyctu

    Gdyby takie kary były w Polsce - żyć nie umierać :-)

© Miss Saigon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci