Menu

Miss Saigon

Bambus twój wróg!

chaobella

Parafrazując  przebój sprzed lat: Bambusowe pole rosło wokół nas....

Trzy lata temu, wprowadzając się do domu z pasmem ziemii udającym ogródek, postanowiliśmy wyczarować na nim ... tropikalny las. Kilka sadzonek bambusowych drzew trafilo wprost do ziemii i pozostawało wyczekiwać, czy zieloni goście zadomowią się na dobre.  Rzeczywistość  przerosła moje najśmielsze oczekiwania! Bambusy są najszybciej rosnącymi roślinami na świecie. Rekord Guinessa należy należy do jedngo z tysiąca gatunków bambusa, który rośnie 91 cm dziennie! Najwyższe drzewa osiągają 40 metrów w tropikach i 20-30 metrów w klimacie umiarkowanym.
Cykl życia drzew bambusowych to zaledwie ok. 10 lat. Dzięki temu, cieszą się one opinią najbardziej ekologicznego materiału budowlanego.  Doskonała adaptacja klimatyczna (bambusy potrafią przetrwać nawet przy -29 stopniach C!) pozwala na obsadzenie nawet niezbyt użytkowych ziem. Dekadę później, kiedy drzewo obumiera, drewno bambusowe rozpoczyna swój proces reinkarnacji. Bambusowe pnie potrafią osiągnąć do 20 cm średnicy i charakteryzują się wyjątkową odpornością i sprężystością. Z bambusowego drewna powstają mosty, domy, dachówki, rusztowania, łodzie, meble, rowery, deskorolki, papier , a nawet tekstylia. Pędy bambusa trafiają na nasze stoły, gęste listowie  skutecznie chroni przed słońcem, a sama roślina jest symbolem długowieczności w Azji.  Rzecz doprawdy doskonała!

A jednak bambus potrafi mieć wrogów. Kilka miesięcy temu, nasi sąsiedzi zaczęli narzekać na nasz strzelisty ogród. Otóż, bambusy – rzecz niesłychana – tracą liście. Targane tropikalnymi wiatrami, kołyszą się z gracją kilkanaście metrów nad ziemią i obsypują okolicę jaskrawozielonymi listkami. To zresztą doskonała podściółka  - chroni rozgrzaną ziemię od tropikalnego słońca i zatrzymuje wilgoć. A jednak, potrafi to rozzłościć zwolenników domów z betonu.
I tak, któregoś pięknego dnia, grzecznie uśmiechnięty pan pojawił się na naszym podwórku, gdzie – drogą kompromisu – miał przyciąć bambusy po sąsiedzkiej stronie. Zapachniało sporem Kargulów z Pawlakami. To drzewo rośnie w naszą, a to w sąsiada stronę...
Kiedy już zakończyliśmy selekcję, pan przystąpił do dzieła, wyjmując z kieszeni .... sekator do róż. Z przejęciem obserwowałam jego zmagania i topniejącą w południowym słońcu wiarę, że może się udać. Po 10 minutach, z tajemniczym uśmiechem na twarzy, człowiek nisko się skłonił i zniknął, by po chwili pojawić się z siekierką. Ten wybór zapowiadał nieuchronnie tragiczny koniec; ostrze groźnie błyskało między żylastymi łydkami oprawcy. W czysto humanitarnym odruchu, zaproponowałam mu zestaw dwóch pił ręcznych.  Z widoczną ulgą chwycił piłkę do drewna i zaczął wycinać. Pięć metrów ściętego bambusa to namiastka dżungli na podwórzu. Pomnożona przez 15 sztuk, ścinka utworzyła swoistą leśną górę. Oprawca zarzucił las na plecy i udał się na wrogi teren za międzą. Efekt interwencji był zgodny z oczekiwaniami i naszym własnym doświadczeniem w tym zakresie: amatorskie oko nie ujrzałoby żadnej różnicy pomiędzy lekko przeczesanym buszem.

Wróg nie dawał za wygraną – nie dość, że nie osiągnął celu, to jeszcze utracił twarz. Tydzień później, w pewne popołudnie, nad sąsiedzkim murem, na wysokości siedmiu metrów, zasiadł oprawca – montując tym razem siatkę. Cóż, będzie zasłaniać niebo, ale jako że nie padło na najgorzy wybór wzornictwa, uznałam to za ciekawe urozmaicenie krajobrazu.  Wyglądało to jednak na typowo miejscową robotę – szybko sklecone elementy tańczyły na wietrze, co i rusz obsypując nimi okolicę. Siatkarz działał na dwa fronty – montował instalację i wycinał wszystko, co przekraczało jej poziom. Zadrżałam, obawiając się prawdziwej rzezi bambusów.   Wiatr wiał coraz mocniej i zaczęłam się zastanawiać, czy mizerny siatkarz nie odleci w nieznane. Ale najgorsze miało dopiero nadejść...
Niebo zasnuło się czarnymi chmurami, zagrzmiało, zahuczalo, po czym doszło do typowego w porze deszczowej oberwania chmury. Nie od razu zorientowałam się, że odgłosom natury towarzyszą niezidentyfikowane dźwięki. Błyski, syki i pospolite ruszenie wzbudziło moją podejrzliwość. Wybiegłam na podwórze, by ze zgrozą ujrzeć siedzącego okrakiem na siedmiometrowej siatce człowieka, operującego w strugach deszczu.... lutownicą! Fakt, należało połatać elementy konstrukcji, ale przy burzy z piorunami, zakrawało to na samobójstwo. Co ciekawe, za ścianą słychać było nerwowe ponaglanie sąsiadki – najwidoczniej umówiła się na umowę o dzieło i nie zamierzała spocząć przed końcem roboty. Pytanie, czy dzieło ujrzy koniec przed końcem wykonawcy... Facet uwijał się między kroplami deszczu, ślizgając się pośladkami po mokrej oprawie siatki. Z prawdziwą ciekawością badacza, zaczęłam się zastanawiać, czy nie spadnie na wycięte pole bambusowych kikutów. Jak wiadomo, bambusowe pułapki są niezwykle cenioną bronią w czasie wojen w tropikach. A jeśli spadnie na naszą stronę? Czy będę oskarżona o atak na wroga? Przerażona, zamknęłam sie na cztery spusty w domu i postanowiłam wyjść dopiero rano.

Na tle błękitnego nieba, ścięte, gołe kikuty sprawiały dramatyczne wrażenie... Pozostawało mieć tylko nadzieję, że kiedyś ..., że może uda się im odbić.  Obiecałam sobie nie patrzeć  na pole hańby przez tydzień. Nie wiem, w jakim tempie rosną moje bambusy, ale po 2 tygodniach gołe trzonki obsypały się liścmi i sięgnęły pierwszego piętra. Dzisiaj, po 2 miesiącach od ataku wroga, moje poletko zastosowało się do zasady olimpijskiej – wyżej, dalej, lepiej. Ścinka podziałała na nie odmładzająco; są mocniejsze i  gęstsze, a siatka okazała się świetnym wsparciem dla ich wzrostu.
Ślinka mi cieknie w oczekiwaniu na kolejne odsłony bambusowej tragikomedii... 


Komentarze (7)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Wojciechu] *.tktelekom.pl

    Allle mi się marzy zobaczyć zdjęcie takiego ogródka. Może się zdecydujesz ?

  • tierralatina

    Maleńka, maciupcia uwaga: bambus nie jest drzewem. To trawa. Wiem, że brzmi to dość abstrakcyjnie, wobec roślin sięgających kilkudziesięciu metrów, ale tak właśnie jest. :)

  • chaobella

    Wojciechu: ogrodek wciaz w stanie reaktywacji, wiec jeszcze nie gotowe na sesje zdjeciowa.
    Tierralatina: Najgorsze jest to, ze doskonale o tym wiem, ale... Uznajmy, ze "drzewa" maja tutaj charakter czysto opisowy, a nie botaniczny. Moja skormna wyobraznia (i klawiatura) wysiada przy: "wycinaniu źdźbeł bambusa (7 metrowych) :-).

  • Gość *.t-mobile.co.uk

    Swietnie napisane.

  • tomekzlasu

    Wszystko co miałem napisać już napisano :)
    nadszedł czas powiększyć dżungle bambusową :)

  • kamilxus

    Cześć, czy możesz mnie w jakiś sposób nakierować co do odmian bambusów w ogrodzie, ale też w domu. Z góry dzięki!

  • Gość: [Kerix] *.dynamic.chello.pl

    Jeżeli chcecie się dowiedzieć więcej o bambusie polecam wpisać w google jest dużo rzetelnych informacji na ten temat i wcale nie jest taki straszny jak go maluja ale to moje opinia :)

© Miss Saigon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci