Menu

Miss Saigon

Przypraw sobie rogi (nosorożca).

chaobella




Kiedy nasz tanzański przewodnik usłyszał, że przybywamy z Wietnamu, jedynie smutno pokiwał głową. Skojarzył sąsiedztwo z największym wrogiem nosorożców – Chinami, choć nie wiedział, że sam Wietnam nie ustaje w wysiłkach zajęcia 2 miejsca w tym karczemnym procederze. Popyt na kły nosorożca istniał już w latach 60-70tych i drastycznie wzróśł w połowie lat 90-tych, kiedy bogacić zaczęły się Chiny.
 
Chociaż oficjalnie produkt jest nielegalny, sproszkowane kły nosorożca można dostać chociażby w sklepach „medycyny naturalnej” w Hanoi, gdzie handluje się również np. nalewką z niedźwiedziej łapy. 
75% światowej populacji nosorożców żyje w Afryce Południowej. Od 2008 r., liczba nielegalnych polowań na nosorożce gwałtownie wzrasta; od 20 rocznie do ... 668 sztuk w 2012 roku i 663 dotychczas w 2013 roku. Apetyt na nieposiadające żadnych wartości odżywczych kły wydaje się wciąż niezaspokojony. Chińczycy i Wietnamczycy wierzą, że sproszkowane kły są panaceum na wszytko: od kaca, przez impotencję, po nowotwór. Ponadto, wśród dorobkiewiczów, panuje moda na ofiarowanie kłów jako symbolu wysokiego statusu społecznego.          


Światowy Fundusz  na rzecz Przyrody (World Wildlife Fund) przeprowadził na terenie Wietnamu badania konsumenckie na 720-stu korespondentach z Hanoi i Ho Chi Minh City.  Potwierdziły one zapotrzebowanie na kły nosorożca głównie jako oznakę statusu społecznego. Jedynie 35% badanych wykazało brak zainteresowania cudownym proszkiem. Pozostali albo słyszeli i doceniają, albo już konsumowali (5%), albo dążą do jego zakupu (16%). Na przeszkodzie stoi głównie cena specyfiku: ok. 60.000 dolarów za kilogram. Do klienteli należą zamożni, często dobrze wykształceni Wietnamczycy. Biznesmeni, czuli mężowie, zatroskane dzieci – kupujący sobie rogami atencję, interes lub naśladujący bogatszych sąsiadów. „Skoro kolega kupił ojcu tak wyrafinowany specyfik, to i ja kupię” – powtarza się jak mantra, choć wielu z ofiarodawców wątpi w cudowne działanie proszku.

Klienci doskonale zdają sobie sprawę z nielegalnego charakteru medykamentu – ale poczucie winy maleje wraz z odległością. W końcu proszek przemierza wiele tysięcy kilometrów, a jego postać nijak nie kojarzy się z prehistoryczną, dziwną bestią z czarnego lądu. Ponadto, któż słyszał o aresztowaniu przemytników rogów nosorożców w Wietnamie? Skoro nie ma winnych, to nielegalny handel nie może być aż tak nieprzyzwoity.

Przed nami długa droga edukacji w kwestii prawa. Niestety, do dorosłych ludzi, zaślepionych kompleksami i chęcią podboju piramidy społecznej trudno przemawiać językiem rozsądku i elementarnym wykładem na temat dobra i zła. Pozostaje mieć nadzieję, że kiedyś dotrze do nich prosta prawda – o chybionej inwestycji.

Jak dobitnie stwierdził nasz przewodnik w Lake Nakuru, w Kenii: w rogach nosorożca można znaleźć to samo, co w ludzkich włosach i paznokciach – trochę białka, wody
i tłuszczu. 

 
   

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • b_hunter

    Bella!
    Jakoże nie wiem czy dalej masz adres na jahu i czy pracujesz tam gdzie przedtem, a czas najwyższy (czytaj spóźniony, mam usprawiedliwienie) nadszedł by składać życzenia znajomym wrześniowym Wagom, życzę ci szmpanskiego szampana w czasie szampanowym i w takim też miejscu. Długich płetw, pięknych korali i najpiękniejszych zachodów słońca.
    Uściski, to pisałem ja,
    Samolot Roman
    (z Krainy Czerwonych Budek)
    www.flickr.com/photos/b_hunter/9239118503/

© Miss Saigon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci