Jak sie nie ma, co sie lubi, to sie lubi, co sie ma - z taka maksyma na ustach, postanowilam udac sie na koncert dinozaurow, ktorzy w ubieglym tygodniu zaslili Sajgon dodatkowa porcja powietrza: Air Supply, na liftingujacym tournee.
Pamietalam dwie piosenki z czasow swietnosci zespolu - szlagiery, przy ktorych rownie dobrze pierze sie skarpetki, co prowadzi samochod, trzymajac kolezanke za odsloniete (przez wiatr) kolano.
Czas uplywa, nie ma na to rady - niektorym dodaje nawet uroku. Duet dobral sie wedle schematu: spotkal gruby chudego. Chudy w formie, biegal po scenie, prezac tors w opietej koszulce; gruby wzruszal sie, przegladajac w kamerze i wzdychajac w objeciach zbyt ciasnej marynarki. Publika jednak szalala; zarowno rowiesnicy muzykow, jak ich dzieci i wnuki. W kraju, gdzie angielski nie jest urzedowym jezykiem, choc podstawy znaja nawet sprzedawcy kokosow, publika spiewala najwieksze szlagiery (czyli, co drugi utwor) z dokladnoscia, co do przecinka. Efekt byl murowany - zespol wzruszal sie wielokrotnie, wykonywal sentymentalne gesty, z ktorych kazdy odbierany byl przez publike histerycznym krzykiem. Odnosilo sie, co prawda, wrazenie, ze na scenie moglby szalec rownie dobrze Mieczyslaw Fog, a publicznosc zadna zabawy, bylaby i tak w dobrych nastrojach.
Taki koncert to nie lada pole do obserwacji na poly komunistycznego spoleczenstwa. Najwieksza niespodzianke zgotowal zespol, oglaszajac ze sceny, by widzowie zapelnili puste (najdrozsze) rzedy, ktorych ochroniarze pilnowali jak zrenicy oka. Nawykly do dyscypliny narod zawachal sie, po czym ruszyl masa za pierwszym odwaznym. Ochroniarze stracili twarz, ale uratowali narazone na atak plecy. Napiecie roslo, euforia siegala szczytu i tak sobie myslalam: gdyby rzucic haslo o przewrocie systemu, mialoby niewatpliwie ogromne szanse na przerodzenie sie w zwarta akcje narodu.
Tak naprawde, gryzlam palce z zalu, ze goraczka nie pozwolila mi obejrzec Francisa Cabrela, ktory zawital niesprawiedliwe na dwa magincze wieczory do Hanoi - na pocieszenie zostalo Air Supply; muzyczne wspomnienie zatarlo sie, zanim powstalo, ale pozostala wiara w spontanicznosc wietnamskiego narodu.