Menu

Miss Saigon

General Giap - wywiad O.Fallaci

chaobella

Po latach oczekiwan, okrezna droga, z USA (sic!), dotarl do mnie slynny zbior "Wywiady z historia" piora Oriany Fallaci; wsrod wplywowych osobistosci swiata polityki lat 70-tych, znalazl sie general Giap - przywodca armii Polnocnego Wietnamu, slynny strateg, ktory zwyciestwem nad francuska armia pod Dien Bien Phu, w 1954 roku, doprowadzil do upadku francuskiej kolonii w Indochinach.

Oto fragment wywiadu z Giap'em, przeprowadzony przez O.Fallaci w Hanoi, w 1969 roku, kilka miesiecy po ofensywie Tet.


General Giap z Ho Chi Minh'em

" Byl czlowiekiem, ktorego imie najczesciej slyszano podczas amerykanskiej wojny w Wietnamie. Nie dlatego, ze byl Ministrem Obrony Narodowej w Hanoi, szefem Sil Zbrojnych, Wice-Premierem, ale poniewaz to on pokonal Francuzow pod Dien Bien Phu. Amerykanie, zyjac w cieniu koszmaru Dien Bien Phu, kiedy tylko sytuacja zaczela wymykac im sie spod kontroli, mowili: " Giap szykuje nam nowe Dien Bien Phu".
(...) Coz za fascynujaca biografia. Syn upadlego wlasciciela ziemskiego, zostal wychowany w zamoznej rodzinie francuskiej, z dala od marksistowskich doktryn. Jak przystalo na mlodego panicza, studiowal w cesarskim liceum w Hue, a nastepnie na Uniwersytecie w Hanoi, gdzie uzyskal dyplom z prawa i filozofii; wreszcie zostal nauczycielem historii w Liceum Francuskim w Hanoi, zameczajac uczniow analizami bitew napoleonskich. Rysowal na tablicy szczegoly strategii, dokladnie je omawial, co prowokowalo nasmiewajacych sie z niego kolegow:  " Czyzbys zamierzal zostac generalem"?
Wczesnie rozpoczal swa rewolucyjna kariere - bo juz w wieku lat 14-stu. Jako osiemnastolatek, zaliczyl wiezienie; w wieku 21 lat dolaczyl do Ho Chi Minh'a, ktory z racji wybuchow gniewu i zlowieszczego milczenia Giap'a, zwal go " Wulkanem pokrytym sniegiem", a z racji jego odwagi - nadal mu przydomek "Szatana".
W 1935 ro. Giap wstapil do Partii Komunistycznej i poslubil jedna z towarzyszek - Minh Tai. W 1939 r., w epoce przesladowan komunistow, uciekl do Chin, a Minh Tai, chroniac malzonka i jego walke, dala sie zaaresztowac zamiast niego. Zmarla w zaszczurzonej celi w 1941 r. Wielu twierdzi, ze to wydarzenie nauczylo Giap'a nienawisci, okrucienstwa  i obojetnosci na wspolczucie.
Mistrz sabotazu, uwazal, ze partyzantka zawsze zwyciezy regularna, nowoczesnie wyposazona armie. I trudno nie przyznac mu racji - pod Dien Bien Phu wygral za pomoca armat; setek armat, przetransportowanych w kawalkach przez Vietminh, na plecach, na rowerach, przez wyglodzonych zolnierzy. 
(...) Oschly i cyniczny, niewiele mial wspolnego z posepnymi marksistami z Hanoi. Zawsze nosil  nowy, porzadnie odprasowany mundur; mieszkal w pieknej kolonialnej willi zbudowanej przez Francuzow i urzadzonej z francuskim smakiem; posiadal limuzyne z zaslonkami, a za druga zone pojal piekna, o wiele lat mlodsza dziewczyne. Jednym slowem - z pewnoscia nie wiodl mnisiego zycia, wzorem Ho Chi Minh'a.

O.Fallaci (OF) : Panie Generale, w wielu panskich artykulach pojawia sie pytanie: Kto ostatecznie wygra wojne w Wietnamie?  Pytam wiec : Dizsiaj, na poczatku 1969 roku, czy uwaza pan, ze Amerykanie przegrali wojne?
VN. Giap (VNG) : Oni sami sie do tego przyznaja. Ale ja wytlumacze, dlaczego Amerykanie zostali pokonani - politycznie i zbrojnie. (...) Ameryka popelnila blad,  wybierajac sobie Poludniowy Wietnam za sprzymierzenca. Reakcjonisci Poludnia sa slabi. Co bowiem USA chce osiagnac w Wietnamie? Oczywiscie, neokolonie oparta na marionektowym rzadzie. Aby jednak utworzyc neokolonie, potrzeba stabilnego rzadu, a rzad Sajgonu jest wyjatkowo niestabilny. Nie ma zadnego wplywu na ludnosc,  obywatele mu po prostu nie ufaja. Marionetkowy rzad Sajgonu nie jest ani silny, ani powazny; niewiele jest wart, nawet jako sluga USA. 
Amerykanie musza opuscic Wietnam - nie moga trzymac 600.000 ludzi w naszym kraju przez kolejnych 10, 15 lat! I stad bierze sie ich polityczna porazka ; ze nie udalo im sie niczego osiagnac z politycznego punktu widzenia, mimo ogromnego aparatu zbrojnego, jakim dysponuja.
OF : Generale, to jednak nie oznacza, ze ze zbrojnego punktu widzenia, przegrali.
VNG : Cierpliwosci, nie przerywaj mi!  Oczywiscie, ze przegrali - inaczej, nie podjeli by rozmow pokojowych. (...) Jak Amerykanie zaczeli dzialac w Wietnamie? Ich klasycznymi metodami, czyli ekonomiczna i zbrojna pomoca wobec marionetktowego rzadu.  Dolarami. Bo oni wierza, ze wszystko mozna rozwiazac za pomoca dolarow. (...)
W Waszyngtonie, Westmoreland witany byl jako bohater, ale juz zpewne wiedzial, ze ta wojna zaczyna kosztowac zbyt duzo. (...) Korea kosztowala Ameryke 20 mld dolarow, Wietnam juz ich kosztuje ponad 100 mld dolarow. Korea kosztowala ich ponad 54.000 zolnierzy, Wietnam juz przekroczyl te liczbe...
OF :  Amerykanie mowia o 34.000 zabitych, Generale.
VNG : Hmmm, powiedzialbym co najmniej dwa razy tyle. Amerykanie zawsze podaja zanizone liczby; jesli im pasuje, trzy zamiast pieciu. Nie moga miec tylko 34.000 ofiar. Zestrzelilismy ponad 3.200 samolotow! A oni twierdza, ze tylko jeden na piec straconych samolotow nalezy do nich! Badzmy realistami: w ciagu pieciu lat wojny, oni stracili nie mniej, niz 70.000 zolnierzy. A byc moze nawet ta liczba jest zanizona.
OF : Generale,  Amerykanie twierdza rowniez, ze wy straciliscie pol miliona ludzi.
VNG : To poprawne dane.
OF : Poprawne?
VNG : Tak, poprawne. Ale wrocmy do tematu (...).
(...)
OF : Generale, mowimy o rozmowach pokojowych, ale wydaje sie, ze nikt nie pragnie tego pokoju. Jak dlugo wiec potrwaja te negocjacje pokojowe, prowadzone w Paryzu?
VNG : Jeszcze dlugo! Zwlaszcza, jesli USA nie ustapi ze swojej pozycji. My nie ustapimy, nam sie nie spieszy, jestesmy cierpliwi. Bo podczas, gdy delegaci rozmawiaja, my dalej toczymy wojne. Kochamy pokoj, ale nie pokoj za wszelka cene, nie pokoj za cene kompromisu. Dla nas pokoj oznacza tylko calkowite zwyciestwo, ostateczne wyjscie wojsk amerykasnkich z Wietnamu. Kazdy kompromis bylby wyrazem poddanstwa. A my wolimy smierc, nic poddanstwo.
OF : A wiec, Generale, jak dlugo jeszcze potrwa ta wojna? Jak dlugo ci biedni ludzie beda skazani na poswiecenie, cierpienie, na smierc?
VNG: Tak dlugo, jak trzeba bedzie: 10, 15, 20, 50 lat. Az do calkowitego zwyciestwa, jak powiedzial nasz prezydent Ho Chi Minh. Tak! Nawet 20, nawet 50 lat! Nam sie nie spieszy, my sie nie boimy."


General Vo Nguyen Giap dzisiaj, podczas obchodow 55 rocznicy bitwy pod Dien Bien Phu

Komentarze (8)

Dodaj komentarz
  • leniuch102

    przeciekawe.

  • Gość: [cranberry] 213.77.62.*

    trudno w tych słowach nie odnalezc analogii do dzisiejszej polityki USA wobec Iraku czy Afganistanu...

  • Gość: [Nguy 7877 n Văn S 7917 ] *.chello.pl

    Wywiad ten nigdy nie został przez Giap'a autoryzowany, zresztą Fallaci ją przeprowadziła podstępem. Tak naprawdę, poza tym przynazniem się do tego pół miliona, nie powiedział niczego nowego, czego wcześniej nie powiedział.

    Brak wrażliwości Giap'a na cierpienie, czy strat wśród swoich żołnierzy, jest mitem wykreowanym przez Zachód. Polecam próbować poznać zdanie jakiegoś wietnamskiego wojskowego starszego pokolenia na ten temat.

    No i nie żaden Uniwersytet w Hanoi, tylko Lycée Albert Sarrault.

    Polecam:

    www.historycy.org/index.php?showforum=256

    Pozdrawiam,

    NVS

  • Gość: [tudu] *.internetdsl.tpnet.pl

    Sądzę,że gen.Giap wie co mowi-po ofensywie w swięto Tet na Sajgon niewielu już pozostało partyzantów Vietcongu i ich role przejęła armia północnowietnamska ,a tam straty łatwo było oszacować

  • chaobella

    Nguy oi: Liceum A.Serrault bylo przed Uniwersytetem, nieprawdaz?
    Wywiad oczywiscie nie byl autoryzowany; Fallaci dostala bowiem jego jedynie sluszna wersje napisana przez doradcow Giapa z poleceniem publikacji, ktorej odmowila, w reakcji na co z kolei wladze komunistyczne odmawialy jej dalszego wstepu na polnoc. Ot, normalka. Pozdrawiam.

  • Gość: [Nguyen Van Su] *.chello.pl

    Liceum A.Serrault bylo przed Uniwersytetem, nieprawdaz?

    Prawda, ale dopiero poźniej. :-) No i był protégé tego francuskiego ubeka Marty, ale z jego rodziną nie mieszkał. A wiesz co się stało z liceum A.S. po 1954? Stał się siedzibą KC!

    Z tymi setkami dział na plecach to też mit. W latach 60 faktycznie tak sądzono. Dziś już wiemy, że dział było raptem 44, i były ciągane głównie przez radzieckie ciężarówki GAZ-63. No ale już nie przynudzam. ;-) Bardzo lubię czytać Twoje wpisy i czekam na następne!

  • chaobella

    NVS : wcale nie przynudzasz - przeciwnie, bardzo ciekawie piszesz! Dzieki i czekam na wiecej.

  • Gość: [zenek] 94.75.121.*

    Panie Nguyen Van Su!
    Czytałem forum historycy.org i nie ukrywam podziw dla Pana za wiedze i fantastyczną polszczyznę.Sam jestem z Wietnamu. Chociaż w czasie wojny byłem jeszcze uczniem ,pamiętam te bombardowania Północy.Do szkoły chodziłem w słomianym kapeluszu,klasy były rozrzucone po wioskach... Temat wojny wietnamskiej mnie interesuje i bardzo się cieszę,że jest ktoś o podobnej pasji.Jeśli nie ma Pan nic przeciwko to proszę o kontakt na duong62003@yahoo.com

© Miss Saigon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci