Menu

Miss Saigon

Chao Bella

chaobella

Lato ubieglego roku minelo pod haslem przygotowan do wystawienia opery. Idea polegala na polaczeniu wloskiego rozmachu z wietnamskim tematem,  wykoaniu miejscowych atystow. Z tego egzotycznego duetu powstala Chao Bella - historia uczucia miastowego mlodzienca do pilnie strzezonej corki wiejskiego dostojnika. Historia konczy sie oczywiscie hucznym weselem; z cyrkowymi akrobacjami, sypanym na gosci ryzem i wspolnym, donosnym spiewem. Chao Bella goscila na deskach sajgonskiej opery przez trzy wieczory i rozpalala atmosfere sztywnego na codzien teatru. Przepiekny spektakl, swietne wykonanie, niezatarte wspomnienia.  

Najciekawiej, jak zwykle, bylo za kulisami...       

Mnie przypadla zaszczytna rola szefa kostiumow, tudziez ...policjanta. Nielatwe jest zycie artysty, ale wspolpracujacych z nimi - z pewnoscia gorsze. Pierwszy wystep przyplacilam niemal zawalem, co niestety niz zmniejszylo beztroski wystepujacych. Krecili sie w te i wewte, trzaskali skrzypiacymi drzwiami w czasie absolutnej ciszy na scenie, soliscie na chwile przed solowka dzwonil w kulisach telefon, a nieznosny bachor uciekal co i rusz spod skrzydel garderobianej, by oddac sie z pasja konkurencyjnemu pokazowi pt. „Patologia wieku dzieciecego”, lacznie ze zmoczeniem w finale spodni.     

W przerwach miedzy tancami, balet oddawal sie pozeraniu dekoracji (owoce w koszykach, cukierki z weselnego przyjecia), a cyrkowa malpka darla sie przerazliwie z ubikacji, w ktorej przezornie ja zamknieto. Zamarlam na dobre, kiedy przyszlo mi sprawdzic, czy technicy odpowiedzialni za sypanie z kwiatow w finalowej scenie sa gotowi. Oczom mym bowiem ukazalo sie trzech  facetow siedzacych na palaku dlugosci 1 m, ktory to zawieszony byl 5 metrow nad scena! Ze oni sami nie sypneli sie w dol – to istny cud.        

Chor grajacy wiesniakow domagal sie uporczywie cekinow, a chorzystka noszaca na scenie nosidla z ryzem, wlozyla srebrne buty na 10 cm obcasach. Z litosci pozyczylam jej wlasne klapki, ktorych mi w euforii zapomniala oddac, a szkoda, bo wieczorem lalo jak z cebra. Fakt, ze zostalam w baletkach byl niczym w porownaniu z perspektywa pozostania na noc w operze, bo o 23 zywego ducha uswiadczyc nie moglam. Po dlugich nawolywaniach, wynurzyl sie stroz w samych slipach i niespiesznie wypuscil mnie na deszcz. Z trzema  torbami rekwizytow i piecioma bukietami, sromotnie porzuconymi na scenie, pomknelam wiec motorem do domu, z gracja zapewne daleka od tanecznej. 

W nagrode czekal na mnie oficjalny folder, w ktorym zaszczytnie uplasowano mnie wsrod organizatorow spektaklu; pod nieprawidlowym nazwiskiem....           

Nic to - Chao Bella! Ciao Bella! Witaj Slicznotko!

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • apparecchio_acustico

    Pal licho blad w nazwisku...Slawa, slawa ponad wszystko...A wlasnie zastanawialam sie skad twoj nick :)

  • Gość *.cza.warszawa.supermedia.pl

    Zawal z powodu balaganu zawalem, ale strach pomyslec, co by sie za tymi kulisami dzialo, gdyby tego kapo tam zabraklo... ;-))))
    Moja wyobraznia zostala najbardziej pobudzona obrazem barwnych workow z rekwizytami, maskujacych kierowce motoru w baletkach, mknacego przez nocne ulice Sajgonu ;-))

  • magru

    W jakim jezyku sie porozumiewasz? Znasz wietnamski?Uklony!

  • chaobella

    Niestety, nie znam wietnamskiego (po dlugiej walce, chwilowo sie poddalam). Pozostaja jezyki najezdzcow: francuski i angielski. Wkrotce zreszta napisze szerzej o zawilej prostocie wietnamskiego ;-).

© Miss Saigon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci