Menu

Miss Saigon

Waz

chaobella

Biedni krotkowidze narazeni sa na szereg niebezpieczenstw:

W pogodny wiedzielny poranek schodze do kuchni, bez szkiel czy okularow ; cos lezy przy schodach. W odruchu porzadkowania, wyciagam reke, zeby podniesc sznurek, a ten myk-myk-myk i ucieka. Wracam z okularami na nosie: waz w kuchni!

1,5 metra, zielony gad. Matko najmilejsza, co robic? Dawaj go sprayem na komary - nie wiedziec czemu, nie skutkuje. Zasuwa, choc zwiniety w troje, a ja ledwo nadazam. Biegam za nim z tym glupim sprayem, zapomniawszy, ze wezy nie trzeba draznic i nie zastanawiajac sie, czy to waz jadowity, czy nie. Otwieram drzwi – moze durak wyjdzie, a sama pedze po metalowy drag, by ruszyc do walki. Wracam uzbrojona, ale weza juz nie ma.

Rozgladam sie po kuchni i z ulga stwierdzam, ze na szczescie sie domyslil i wyszedl.

Probuje dojsc do siebie - nie ma jak dwa jajeczka na miekko na niedzielne sniadanie...

Otwieram lodowke - a tu jak cos spod niej nie wyskoczy! Ja w pisk, waz w nogi (sic).

Dzwonie po pomoc, po kwadransie pojawiaja sie posilki w asyscie bosego pogromcy z bambusowym kijem. Przeszukujemy caly dom, po wezu ani sladu.

Chyba wypelzl przez okno.

Wywiad przeprowadzony wsrod ekspertow wskazuje na to, ze moj gosc nalezal do grupy tzw. dwuminutowek, czyli uroczej kategorii wezy, od ktorych ugryzienia pozostaja dwie minuty zycia....

 To spotkanie mialo miejsce rok temu, ale do dzisiaj nie potrafie przejsc kolo schodow spokojnie

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • Gość: [michal] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Bloga ma sie od kilku dni a rodzince sie dopiero teraz powiedziało
    Jest mi/nam smutno :(

  • magru

    Tez jestem krotkowidz.Na szczescie mam male szanse na weza w domu.Za to mam arachnefobie,czyli nie cierpie pajakow. Na dobra sprawe juz wole weze.Moze bys zachodowala ichneumona? To takie mile stworzenia. pozdrawiam serdecznie!

  • zanzare

    Tez bez okularow niewiele widze.A ta historia przypomniala mi moja z przed 3 lat, kiedy bez okularow ok3 godz. w nocy udalam sie do toalety za potrzeba, zasiadlam na porcelanie a tu w moim kierunku zasuwa jakis stwor wlochaty tupiac, kiedy otarl sie o moje stopy, okazalo sie, ze jest szczurem DUZYM W DODATKU i zamierza sie schowac w dziurze za muszla; no, coz, na szczescie zawal serca mnie ominal, ale przez tydzien nie korzystalam z toalety na pietrze - dzieki bogu mam jeszcze jedna na parterze...Ale i tak wspolczuje.

© Miss Saigon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci