Menu

Miss Saigon

Motor

chaobella

Motor w Wietnamie jest rzecza swieta i podstawowym dobrem kazdego mieszkanca; poza tymi, ktorzy wybieraja lsniace limuzyny prowadzone z dostojenstwem papieskiego kierowcy, oraz zadeklarowanymi rowerzystami.

Motor, jako narzedzie wielofukncyjne, sluzy m. inn. do:

- jazdy, rzecz jasna,

- pogaduszek,

- spozywania posilkow,

- czytania,

- romansowania,

- popisow akrobatycznych,

- transportu osob (rekord to 5 osob na jednym motorze, przyznaje- w tym dwoje dzieci...),

- transportu zwierzat (kury, gesi, weze, psy),

- transportu mienia (moj ulubiony widok to:  kierowca z lodowka 1,8m, kierowca z pasazerem dzierzacym potezne lustro, kierowca z rozlorzystym drzewkiem brzoskwiniowym, oraz number one -   kierowca z opona od tira na szyi).

Normalnie, motor moze prowadzic osoba pelnoletnia, posiadajaca prawo jazdy oraz dokument wlasnosci pojazdu. Oczywisicie nikt nie lubi sobie takimi drobiazgami glowy zawracac, a policja wie o tym najlepiej. Stad liczne zatrzymania, najczescie plochych dziewczat, oraz drobiazgowa procedura ustalania, jak sie wywinac od kary.

Nie ma mocnych - trzebna siegac do kieszeni: stawka miejscowa 3 dolary, zagraniczna od 10. Nie po to w koncu policjant oplacil urzednika, by przyznal mu dobre miejsce lowow, zeby teraz tak latwo zrezygnowac z haraczu. Jesli jednak delikwent ma dosyc czasu i uporu, wymiga sie niczym, udajac jedna z nastepujacych przypadlosci:

- gluchote lub czesciowe zidiocenie,

- nieznajomosc zadnego, poza np. kaszubskim jezykiem (polski tez dziala, choc tu nalezy byc ostroznym - sporo Wietnamczykow studiowalo w Polsce, ale tez oni nie zajmuja sie lapankami),

- chroniczna niewyplacalonosc,

- wyrazne delektowanie sie sytuacja, czy nawet chec odwiedzenia komisariatu,

- bajeczka chwytajaca za serce miejscowego gline....

Nalezy podkreslic, ze w Wietnamie sie nie chodzi, ale jezdzi: po salate ulice dalej, gazete na rogu, dzieczyne dwa domy dalej. Dotarlszy do wybranego miejsca, motor nalezy powierzyc zaufanemu, badz nie, parkingowi. Na przecietnym miesci sie okolo 100 motorow i do dzisiaj nie wiem, jak to sie dzieje, ze za kazdym razem udaje sie odnalezc wlasny. Podstawa wydania motoru jest kwitek, ktory lubi sie rozpasc na 23 kawalki w porze deszczowej. Bez kwitka nie odzyskasz rumaka, chocbys stanal na glowie. Pozostaje zawsze argument finansowy, ale w tej sytuacji jest on nieco podejrzany.

Pozostaje tez ucieczka z parkingu. Przetrenowalam te opcje raz, wracajac, nomen omen, z balu charytatywnego. Nalezy zagaic parkingowego mila rozmowa, udac nagle znalezienie kwitka, wyczekac na chwile odwrocenia uwagi przez porzadnego obywatela posiadajacego kwitek, cichutko uruchomic silnik i wiiiiiac, nie ogladajac sie za siebie. Oczywiscie nalezy potem zastosowac okolo roczna absencje w okolicy.

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • babeczkaa

    witaj, wiem że byłas u mnie, Ty dopiero zaczynasz, chętnie wpadnę do Ciebie jeszcze ,pozdrawiam,B.

  • miss.sajgon

    Fajny blog. Miło się czyta. Wiele ciekawych rzeczy. Pozdrawiam, MS

  • Gość: [mh] *.cza.warszawa.supermedia.pl

    Chcialam tylko doniesc, ze autorka sama sobie swietnie radzi na motorku, co sprawdzilam naocznie in situ.
    Braklo mi tylko w opisie motorowego szalenstwa wzmianki o tym, ze znaczaca czesc Wietnamczykow-motocyklistow przemierza na nich cale mile nie spuszczajac jednoczesnie oczu z wlasnych stop / wzglednie paznokci u nog / wzglednie asfaltu...

© Miss Saigon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci